„Ciągle te same gęby” czyli słów kilka o polskiej blogosferze Kilka spostrzeżeń odnośnie sporu abp-a Hosera z ks. Lemańskim


Zintegrowany Informator Pacjenta NFZ w praktyce


20 lipca 2013, 11:10 | 3 komentarze | 6 033

Po rejestracji w internecie udałem się do mazowieckiego oddziału NFZ. Tam czekając w krótkiej kolejce dostałem zabezpieczony wydruk od mężczyzny, który przypominał Steve’a Jobsa. Poprawiając okulary „Steve” powiedział: „Tu ma Pan login i hasło. Proszę otworzyć dopiero w domu.”

Po odprawieniu od okienka usiadłem na ławce i otworzyłem zagadkową kopertę. Znalazłem dane o których mówił mężczyzna w okienku. Aura tajemnicy, którą stworzył prysła.

Co prawda do całego systemu nie byłem nastawiony pozytywnie po moich ostatnich przygodach z E-rejestracją w przychodni. Postanowiłem mimo to dać NFZ-owi szansę.

W domu wszedłem na właściwą stronę i podałem login i tymczasowe hasło. Zostałem poproszony o zmianę hasła na nowe. Zatwierdziłem. Przed wpisaniem nowego hasła musiałem ponownie wpisać stare (mimo iż się przed chwilą przy jego pomocy logowałem). No trudno, mało wygodne ale dbają o bezpieczeństwo – jakby nie patrzeć – poufnych danych. Zmieniłem hasło i system zasugerował, żeby podłączyć swój mail aby móc przywrócić zapomniane hasło. Skorzystałem z tej opcji. Po podwójnym wpisaniu adresu mailowego musiałem … oczywiście po raz kolejny podać login i hasło. System zasugerował jeszcze pytania pomocnicze, które mogą pomóc w odzyskaniu hasła. Wpisałem pytanie i odpowiedź. Okazało się że to nie wystarczy. Muszę podać drugie pytanie i odpowiedź. Po wypełnieniu wszystkiego zostałem poproszony po raz kolejny o wprowadzenie danych dostępowych. Zabezpieczenia, zabezpieczeniami, ale czy baza ZIP jest tak dziurawa, że przy każdej pierdółce trzeba podawać login i hasło – pomyślałem.

System żadnych sugestii już nie wywalał. Okazało się jednak, że dane będą dostępne dzień po zalogowaniu. I dobrze, irytacja minęła. Kolejnego dnia z rana mogłem wrócić do Portalu Pacjenta.

Faktycznie w nocy baza musiała się odświeżyć. Uzyskałem podgląd świadczeń medycznych oraz recept refundowanych. Pozostałe zakładki mnie nie dotyczyły. Czego się z systemu dowiedziałem? Od początku 2008 r. NFZ podliczył mnie na ok. 150 zł., z czego 1/3 tej sumy to leki refundowane, a pozostała część to konsultacje lekarskie. Od 2011 do zeszłego miesiąca zapłaciłem za składki ok. 6000 zł. Przypuszczam że od 2008 r. można liczyć że moi pracodawcy dorzucili na składki drugie tyle. Tak więc póki co NFZ zyskał dzięki mnie 11850 zł. oszczędności. Całkiem dobry wynik, przyznacie?

Sam Portal Pacjenta pod względem wizualnym prezentuje się słabo. Straszą przede wszystkim ciężkie cienie i toporne ikonki. Na szczęście to co najważniejsze, czyli dane, są podane w przejrzysty sposób.

Gorąco Wam polecam rejestrację na  https://zip.nfz.gov.pl/ap-portal/. System oprócz kilku wad o których sobie powyżej ponarzekałem ma szereg zalet:

  • co najważniejsze – działa! (w przeciwieństwie do e-rejestracji :P)
  • umożliwia podejrzenie kiedy ostatnio byliście u lekarza
  • możecie trzymać rękę na pulsie i sprawdzać ile kosztowała wasza wizyta
  • przy jego pomocy możecie sprawdzić czy macie prawo do świadczeń zdrowotnych na dzień dzisiejszy

Jeśli już się rejestrowaliście i możecie coś więcej na temat tej bazy powiedzieć to komentarze są wasze. :)

Jeśli znalazłeś jakąś literówkę, daj mi o tym znać poprzez zaznaczenie tekstu i wciśnięcie kombinacji Ctrl+Enter.

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli dołączysz do mnie na Facebooku!

Kamil Lipiński – przedsiębiorca, bloger, projektant stron www, założyciel Mocnej Grupy Blogerów oraz człowiek, który ma wielką nadzieję na to, że można się czegoś sensownego o WordPressie dowiedzieć w 500 sekund.
Wierzący (bynajmniej nie w technologię) geek.
  • Wiem, że to nie ten temat (raczej pasuje do wpisu o ZUS, których sam kilka popełniłem), ale jak widzę sumy, jakie NFZ na mnie zarobiło a ile z tego wykorzystałem to coś mnie bierze, skręca i rozkłada. Raczej nie choruję, więc u lekarza nie byłem już wiele lat. Dentysta raz do roku robi mi przegląd uzębienia (to jest refundowane), ale za ewentualne plomby płacę sam.
    Urodziła się córa, więc wypadałoby ją totalnie przebadać. Oczywiście lekarze z NFZ mają taką sławę w moim mieście, że okrążaliśmy ich z daleka – tak więc tylko prywatnie. Ergo. Płacę składki, płacę za lekarzy, płacę za ewentualne leki (gripexu chyba nikt mi nie refunduje). A za moje pieniądze dostajemy ZIP, który wygląda jak z lat 90-tych. Ważne że działa :)

    • Piotr Kupiec

      He, he. Jesli ktoś piszę że ZIP wygląda jak z lat 90-tych, to chyba strony internetowej z tamtych czasów w życiu nie widział :-) Za dużo ZIP’a ostatnio nie oglądałem, ale uważam, że wygląda bardzo nowocześnie i jest dużo przejrzystrzy niż wyczyny niektórych banków z ostatnich lat np. Alior Sync czy mbank.

  • Aliora nie znam od środka, ale korzystam z mBanku i redesign podobał mi się od samego początku (pisałem o tym tu: http://www.lipinski-kamil.pl/nowy-design-mbanku-na-plus/). Chociaż podchodziłem do tematu ostrożnie to teraz już nie wyobrażam sobie pracy ze starym interfejsem. Przeprojektowanie czasami spotyka się ze ścianą w postaci naszych przyzwyczajeń.

Subscribe without commenting




Instagram

Raport o literówce

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: