Kilka spostrzeżeń odnośnie sporu abp-a Hosera z ks. Lemańskim Geolokalizacji ciąg dalszy czyli Glympse


Wspomnienia z dzieciństwa


04 lipca 2013, 21:52 | 5 komentarzy | 4 707

Ostatnio mam mniej czasu niż zazwyczaj. Perspektywa wyjazdu wakacyjnego oddaliła się na kolejny rok, a tegoroczny urlop planujemy spędzić z żoną na porodówce. Skoro ciało uciec nie może na zasłużony wypoczynek – uciekają myśli. I to nie w dal, a wstecz.

Pamiętam niedaleko domu dziki pas zieleni – obecnie przerobiony częściowo na parking i galerię, a częściowo na kilka nowych bloków. Jeśli nie było nas akurat na podwórku to spędzaliśmy czas właśnie tam. Tata kupił kilkunastocentymetrowe gwoździe, które wbił w drzewo ułatwiając wdrapywanie się na gałęzie. Była to swoista baza, z której było widać kawałek okolicy. Na gałęzi był szereg haczyków do których zawieszałem najpotrzebniejsze przedmioty.

Któregoś razu wdrapaliśmy się z kumplem na to konkretne drzewo. Nie minęło kilka minut jak pojawił się w okolicy pijaczek. Typowy okoliczny żul, który poczuł się zmęczony i postanowił odpocząć na łonie natury. Jako legowisko wybrał nasze drzewo. Chwiejnym krokiem znalazł się w pobliżu, usiadł i oparty o pniak zasnął. Nie zauważył, że siedzimy akurat tam.

Mieliśmy pietra. Nie wiedzieliśmy czy gość jest na tyle nieprzytomny, żeby nie zwrócił uwagi na dwóch dzieciaków zeskakujących z gałęzi. Mogliśmy poczekać, ale stwierdziliśmy, że to było bez sensu – robiło się ciemniej, a on wyglądał jakby nie miał zamiaru się stamtąd ruszać. Podjęliśmy decyzję – zeskakujemy. Nie pamiętam czy obudziliśmy go, czy spał na tyle twardo, że nie zrobiliśmy na nim żadnego wrażenia. Daliśmy nogę i po chwili byliśmy w domu.

***

Za blokiem na podwórku było boisko do nogi. W nogę, owszem, graliśmy od czasu do czasu, ale większą frajdę dawała nam gra w baseball. Kawałek dalej, otoczone ciasno przez 3 bloki było nasze pole na którym graliśmy. Dwa drzewa robiły za główną bazę, kilka kamieni ułożonych w różnych miejscach były kolejnymi bazami do których po celnym uderzeniu dobiegaliśmy licząc na więcej punktów dla naszej drużyny.

Usiłowałem sobie przypomnieć w jaki sposób się umawialiśmy. Nie mieliśmy komórek, nie było Grona, NK, Facebooka czy nawet (zamykanego właśnie) Gadu-Gadu. Chyba umawialiśmy się na konkretny dzień, najczęściej na kolejny dzień o jednej godzinie. A jeśli nie na konkretną godzinę, to dybaliśmy na podwórku, póki się wszyscy/większość nie pojawiła.

Wróćmy jednak do ostatniej naszej gry. Uderzający był ustawiony naprzeciwko 10-piętrowego bloku na tyle daleko, że większość piłek nie dolatywała do wejścia do klatki. Czasami przy mocniejszym uderzeniu piłki wpadały do ogródków mieszkańców z parteru. Pewnego razu stało się to, co wcześniej czy później stać się musiało. Poszła szyba. 4 czy 5 piętro – już nie pamiętam.

Oczywiście jak to zwykle bywa w grupie dzieciaków, zbiorowa odpowiedzialność zawiodła. Daliśmy dyla. Zostali tylko miotacz i uderzający. Dowiedziałem się potem, że rodzice obu kolegów zapłacili za szybę. Nic nikomu się nie stało.  Nikogo w mieszkaniu nie było. Pamiętam jak usiłowałem sobie wyobrazić jak bardzo zdziwiony musiał być właściciel tego mieszkania, który wchodząc do pokoju zorientował się, że jest tu większy przeciąg niż zazwyczaj.

***

Mógłbym jeszcze opowiedzieć Wam kilka historii, ale chciałbym posłuchać co Wy macie od opowiedzenia. Jestem pewien, że pamiętacie te kilka wydarzeń, które zapadły Wam w pamięć. Nie pozwólcie, żeby zostały zapomniane. Podzielcie się nimi w komentarzach.

Jeśli znalazłeś jakąś literówkę, daj mi o tym znać poprzez zaznaczenie tekstu i wciśnięcie kombinacji Ctrl+Enter.

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli dołączysz do mnie na Facebooku!

Kamil Lipiński – przedsiębiorca, bloger, projektant stron www, założyciel Mocnej Grupy Blogerów oraz człowiek, który ma wielką nadzieję na to, że można się czegoś sensownego o WordPressie dowiedzieć w 500 sekund.
Wierzący (bynajmniej nie w technologię) geek.
  • Angelika

    Kamil, nie mieszaj faktów ;) to GG zamyka nam Blip.pl (btw. serwis przez który się z Krzyśkiem poznałam, ale to pewnie na blogu napiszę szerzej…), a nie ze GG pada czy coś.
    To wciąż ukochany środek komunikacji gimbazy :)

  • Angelika

    A co do wspomnień ;) moje dzieciństwo nie było tak dawno temu.
    pamiętam częste wyjazdy z rodzicami do kina do Janek, pamiętam jak pod babci blokiem zawsze graliśmy w piłkę, z podstawówki to uwielbiałam nasze bazy wśród krzaków i mirabelek ;)
    ale niedługo mieszkałam w bloku, więc nie miałam jakiejś stałej ekipy kumpli (bo ja bardziej chłopięce zainteresowania miałam), tylko kto się aktualnie napatoczył.

  • No i muszę robić dementi. Poniosło mnie. Portal gadu-gadu.pl jest zamykany, a komunikator ma się dobrze. Szum informacyjny ze mną wygrał. :)
    Oprócz tego zamykany jest, tak jak słusznie zauważyłaś, blip.pl. Ale o tym pisać nie trzeba, bo z tego serwisu korzysta tylko były Prezydent RP wrzucając swoje sweet focie z wakacji ;)

    • Angelika

      Oj nie mów tak.
      Blip to moja ukochana społecznościówka i jak widać na tajnej grupie na Fb strasznie dużo osób za nią płacze i już powstaje jej klon.

  • Ja jestem już taki stary, że nie pamiętam, co robiłem w dzieciństwie… Ech… Wiem tylko, że nie było internetu i cały dzień spędzałem albo na dworze albo z książką albo z książką na dworze :)

Subscribe without commenting




Instagram

Raport o literówce

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: