Wyrażaj w sieci opinię. Nawet jeśli będzie Cię to kosztować. Biznes z pasją


Wartościowe materiały są w cenie


06 lutego 2016, 23:21 | 14 komentarzy | 12 422

Przyzwyczailiśmy się do tego, że w internecie wszystko jest za darmo. Wiedzą, doświadczeniem, spostrzeżeniami dzieli się w sieci każdy. Zdarza się że hobbystyczne materiały są naprawdę starannie wykonane. Okazuje się, że niektóre witryny są kopalnią wiedzy. Skoro tak jest, to po co płacić komuś za materiały, które udostępnia na swojej stronie?

Prosta zależność

Aby stworzyć wartościowy materiał trzeba posiadać wiedzę oraz poświęcić sporą ilość czasu na przygotowanie produktu „na poziomie”. Są ludzie, którzy swoją wiedzą dzielą się za darmo budując w ten sposób markę. Wszyscy blogerzy, o których poniżej wspominam dzielą się z czytelnikami swoją wiedzą. Wiele treści, które znajdziesz na blogach, również treści poradnikowych, są udostępnione bez żadnej opłaty. Skąd więc pomysł, żeby niektóre z nich blokować za bramką płatności albo sprzedawać towary w wersji elektronicznej? Czy już powinniśmy krzyczeć „sprzedałeś się!” czy może warto jeszcze chwilę zaczekać?

Ciężko mi odpowiadać za każdego blogera, więc powiem jak to było ze mną. Jak pewnie wiecie założyłem w zeszłym roku platformę z płatnymi i bezpłatnymi kursami WordPressa. Postanowiłem wtedy część udostępnianej przeze mnie wiedzy na temat budowania i rozwijania witryn zamknąć za paywallem. W moim przypadku przygotowane materiały (mikrokursy) były unikatowe. Dołożyłem wszelkich starań aby z jednej strony maksymalnie uprościć wdrożenie rozwiązań tam przedstawionych, a jednocześnie dać kilka dodatkowych możliwości tak aby mój czytelnik mógł wybrać właściwą opcję dla swojej witryny. Czegoś takiego nie widziałem na żadnej stronie dotyczącej WordPressa. Często zdarzało mi się edytować przygotowane kursy i podawać dodatkowe rozwiązania, które się w między czasie pojawiały. Postawiłem na aktualność, wygodę użycia i edukację tak aby czytelnik mógł się czegoś dowiedzieć o wrażanym rozwiązaniu i modyfikować je w przyszłości. Rozwijanie projektu 500sekund.pl zajmowało mi bardzo dużo czasu, a ponieważ bardzo chciałem go rozwijać również w godzinach mojej pracy, dlatego podjąłem decyzję o wprowadzeniu mikropłatności, aby chociaż częściowo zrekompensować czas przeznaczony na rozwój portalu.

Jeśli coś ma być w pełni profesjonalne, ktoś musi zapłacić za czas jaki się nad tymi materiałami spędzi. Czasami koszty są ukryte tzn. zamiast paywalla pojawiają się reklamy (tak jak w większości aplikacji na urządzenia mobilne), wpisy sponsorowane (na blogach) albo płacisz podając informację o sobie (tak jak w przypadku usług Google, które się z tym specjalnie nie kryje). Coraz częściej jednak płacimy w formie abonamentu za dostęp np. do muzyki (Spotify, Deezer), wiedzy (Lynda) czy aplikacji ułatwiającej nam prowadzenie firmy (inFakt, iFirma, miniCRM). Oswajamy się coraz bardziej z płatnościami internetowymi i przypuszczam że coraz chętniej będziemy doceniali twórców za wartościowe treści, które dla nas przygotowali.

Wartościowe produkty przygotowane przez blogerów

Nie zamierzam Wam przedstawiać listy wszystkich produktów blogerów, bo tą przygotowała pół roku temu Agnieszka z bloga dla osób przedsiębiorczych biznesoweinfo.pl. W tym miejscu chciałbym wyróżnić kilka produktów z jej listy, które są warte swojej ceny.

Michał Szafrański – „Budżet domowy w tydzień” (BDT)

BDT to kurs wideo, w którym Michał uczy planowania domowego budżetu. Kurs przeznaczony jest dla osób, które nie tworzą jeszcze domowego budżetu i jednocześnie mają dosyć swojego finansowego nieogarnięcia. W ramach kursu otrzymujesz 6 lekcji po 30-60 min. każda oraz materiały dodatkowe. Szczegóły dostępne są tutaj. A klikając na poniższą ilustrację możesz się zapisać na listę i otrzymać powiadomienie w momencie, kiedy kurs będzie ponownie dostępny. Michał co pewien czas otwiera sprzedaż – nie da się tego kursu kupić w dowolnym momencie.

budzet-domowy-w-tydzien

 

Natalia Sławek – akcje do Photoshopa

Natalia z jestrudo.pl jest dla wielu swoich czytelników autorytetem w dziedzinie fotografii. Na swoim blogu dzieli się wiedzą, zrobionymi zdjęciami oraz technikami pomagającymi w doskonaleniu fotograficznego fachu. W listopadzie zeszłego roku uruchomiła „Mój Szop” czyli sklep z akcjami do Photoshopa, które za pomocą jednego kliknięcia pozwalają na zmianę kolorystyki, kontrastu, rozświetlenie zdjęcia, dodanie miękkiej mgiełki lub delikatnego przejścia tonalnego. Testowałem darmowe akcje udostępniane przy okazji otwarcia sklepu i muszę przyznać, że znacznie przyspieszają pracę nad zdjęciami. Posiadanie takich akcji to wygoda związana z pełną automatyką procesu edycji zdjęć. Aby zobaczyć jak wyglądają przykładowe przeróbki kliknij na banner poniżej i przejdź do jednej z trzech kategorii: podstawowe, pastelowe, lub świetliste.

zamieniamy-moj-szop

Czteropalczasty szop szepnął mi do ucha, że do 7 lutego 9 lutego jest promocja na wszystkie akcje: 50% rabatu na hasło MOJSZOP w sklepie mojszop.pl.

Urszula Phelep – „FB Marketing z pasją”

Ula zakładając grupę „Biznes, blogowanie i marketing dla kreatywnych kobiet” oraz budując swój fanpage w oparciu o hasło „Kreatywny Marketing” zdobyła tysiące fanów i została specjalistką w dziedzinie marketingu i blogowania. Warto się przypatrzeć jakie metody stosuje i co sprawia, że ta skromna, z pozoru niczym nie wyróżniająca się dziewczyna ma za sobą tak dużą społeczność.

Kurs „FB Marketing z pasją” zawiera 4 moduły z lekcjami w formie nagrań, podczas których Ula pomaga zaprzyjaźnić się z Facebookiem. Ponadto pomaga wprowadzić w życie praktyki pozwalające na zwiększenie liczby fanów oraz wypromowanie własnego bloga lub biznesu. Więcej szczegółów po kliknięciu na banner:

fb-marketing-z-pasja

Zamiast podsumowania

Celowo w tym wpisie wybrałem niematerialne produkty blogerów. Wydaje mi się, że łatwiej nam zapłacić za koszulkę z ciekawym nadrukiem, ręcznie wykonaną kartkę okolicznościową albo dekoracje do pokoju naszego dziecka, bo płacimy za materiał, wykonanie, wysyłkę. W przypadku produktów wirtualnych ciężej dostrzec zasadność otwierania portfela. A przecież żeby powstał konkretny produkt potrzebny był nie tylko pomysł, ale i godziny pracy, niejednokrotnie sprzęt do nagrań, konspekt według którego był przygotowany produkt oraz godziny postprodukcji i promocji. Płacąc za kurs wideo, filtr do PS-a czy dostęp do treści płacimy za konkretną pracę, którą autor włożył w przygotowanie swojego towaru.

Blogera czasem zwyczajnie warto docenić. Nie dlatego by połechtać jego i tak rozdmuchane ego. Przede wszystkim po to by mógł robić jeszcze lepsze rzeczy i aby jego produkty były dostępne dla szerszego grona odbiorców.

Fot. Blogerka podczas przygotowywania akcji do Photoshopa. A tak na poważnie to Natalia z jestrudo.pl i nie wiem co robi, ale wygląda na mocno zapracowaną.

Jeśli znalazłeś jakąś literówkę, daj mi o tym znać poprzez zaznaczenie tekstu i wciśnięcie kombinacji Ctrl+Enter.

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli dołączysz do mnie na Facebooku!

Kamil Lipiński – przedsiębiorca, bloger, projektant stron www, założyciel Mocnej Grupy Blogerów oraz człowiek, który ma wielką nadzieję na to, że można się czegoś sensownego o WordPressie dowiedzieć w 500 sekund.
Wierzący (bynajmniej nie w technologię) geek.
  • Ula to skarbnica wiedzy. Jestem z nią od początków mojego blogowania.

    • Czyli od kiedy? :)

      • Pond 3,5 roku

      • To kawał czasu.

        Nie wiedziałem że Ula bloguje jeszcze dłużej, w moich kręgach zaczęło się jej nazwisko pojawiać dopiero rok temu.

      • Wtedy była jeszcze chwila na blogerze, potem na WP ( blog Sen Mai) i od samego początku była moim guru blogowego. Ariadna Wiczling kolejna wspaniała osoba.

  • Ogólnie nie mamy nic przeciwko płatnym produktom blogerów, ale niekiedy ich ceny porażają. Z jednej strony robione niejako pod czytelników, z drugiej płatności na które niewielu może sobie pozwolić. Nie mówimy np. o Natalii, ale czasem warto wypuścić też jakiś kurs, czy ebook za darmo. To także może sprawić, że potem ktoś wróci i zakupu już płatny kurs, czy szkolenie.

    • Właśnie dlatego polecam tych konkretnych blogerów. Ula, Natalia i Michał dzielą się przy każdej okazji swoją wiedzą. Co do cen – zgadzam się. Chociaż z drugiej strony jeśli materiał jest wartościowy i był przygotowywany kilkadziesiąt godzin dla wąskiego grona odbiorców to nawet jeśli kosztuje te 150-250 PLN to moim zdaniem nie jest to wygórowana cena.

      • No zgoda. ale jak widzimy np. konsultacje za 500 to wolimy wydać na coś innego ;)

  • Według mnie zależność jest taka, że im więcej wartościowej wiedzy i praktycznych porad bloger udostępnia za darmo, tym więcej jest w stanie zarobić na płatnych produktach, bo ludzie po prostu ufają, że to, co zawarł w środku to sam konkret.

    • Bardzo celne podsumowanie. Sprawdza się to np. u Michała o którym wspomniałem. Jego kurs jest esencją tego, co bez problemu (za darmo) można przeczytać na jego blogu. Jednak ze względu na zwartą całość i nieco inną, bardziej przystępną, formę produkt który przygotował będzie się dobrze sprzedawał.

      • Dokładnie! Poza tym, ludzie lubią mieć wszystkie informacje w jednym miejscu. Mało jest ludzi, którzy przegrzebują archiwum bloga w poszukiwaniu treści sprzed kilku lat. A taki produkt jest zbiorem wszystkiego, czego oczekują.

  • Ja czasem kupuję książki. Ostatnio jakoś mniej, bo najpierw chcę zająć się przerobieniem materiałów dostępnych za darmo, a średnio mam na to czas. Nie mniej jednak jestem za płatnościami. W końcu na czymś jednak trzeba zarabiać, a blogowanie to taka sama praca jak każda inna.

    • Też ostatnio kupuję coraz mniej książek i zauważam, że im większe, bardziej kompleksowe kompendium tym bardziej traci na aktualności w momencie kiedy znajdzie się na sklepowych półkach. Tu wydawcy e-materiałów wiodą prym.

      Dla mnie największym atutem płatnych materiałów elektronicznych (nie wszystkich rzecz jasna ale dużej części tak) jest ich uporządkowanie. Ponieważ mamy coraz mniej czasu dlatego materiały podane na tacy są tym bardziej wartościowe im bardziej skracają czas zdobycia konkretnych umiejętności i wdrożenia ich w życie.

      • Oczywiście, ale widzę nawet po czytaniu książki dotyczącej ciąży, że jednak lepiej mi, gdy czytam w danej chwili tylko potrzebny mi fragment… a potem niestety zapominam o kontynuowaniu, bo zajęłam się czymś zupełnie innym :-D Stąd krótsze treści blogowe na razie lepiej do mnie trafiają :-)

Subscribe without commenting




Instagram

Raport o literówce

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: