Formularz w Google Campus Wschodzące Słońce


Szara codzienność oczami drugiej strony


21 października 2015, 23:00 | 16 komentarzy | 26 182

„Dlaczego jesteś zmęczona? Przecież cały dzień siedziałaś w domu!” a z drugiej strony „Nic mi nie pomagasz, wracasz po pracy i odpoczywasz albo szlajasz się z kolegami”. Brzmi znajomo? Kto założył rodzinę i wpadł w rutynę dnia codziennego ten z pewnością pierwsze kłótnie na temat lenistwa w domu/pracy i małego zaangażowania się w życie domowe ma za sobą. To chyba jeden z najczęstszych punktów zapalnych przed kłótnią (obok wychodzenia z kolegami na piwo czy kilkugodzinnych zakupów) więc warto temat prześwietlić.

Dwie strony barykady

Spotkałem się ostatnio w sieci z pewną historią, która może świeża nie jest ale w ostatnich dniach na nowo stała się bardzo popularna:

Modlitwa Mężczyzny: ,,BOŻE DROGI Chodzę codziennie do pracy i wytrzymuję tam 8 godzin, podczas gdy żona siedzi sobie w domu. Chcę, żeby wiedziała, co muszę znosić, więc proszę Cię, pozwól, by jej ciało stało się moim na jeden dzień. Amen.” Bóg w swej nieskończonej mądrości spełnił prośbę mężczyzny. Następnego ranka mężczyzna obudził się jako kobieta. Wstał, szybko przygotował śniadanie dla swej drugiej połówki, dzieci, przygotował im ubrania do szkoły, podał im śniadanie, zapakował drugie śniadanie dla nich i odwiózł je autem do szkoły. Poszedł do domu, zebrał rzeczy do prania i nastawił je, poszedł do banku, aby wypłacić pieniądze. Poszedł na bazarek po zakupy, potem wrócił do domu, rozpakował zakupy, zapłacił rachunki i wpisał je do książki rachunkowej. Wyczyścił kuwetę kota i wykąpał psa. Była już 13 więc spieszył się, by pościelić łóżka, powiesić pranie, wytrzeć kurze, zamieść i wytrzeć podłogę w kuchni. Poszedł do szkoły, by odebrać dzieci, a w drodze powrotnej rozmawiał z nimi. Przygotował im mleko i herbatniki i dopilnował by odrobiły lekcje. Potem wyjął deskę do prasowania i prasując oglądał telewizję. O 16.30 zaczął obierać ziemniaki i warzywa na sałatkę i przygotował kotlety schabowe. Po kolacji posprzątał w kuchni, nastawił zmywarkę, poskładał pranie, wykąpał dzieci i położył je do łóżka. O 21.00 był już zmęczony, ale jego codzienne obowiązki jeszcze się nie skończyły, gdy poszedł do łóżka, odbył stosunek, zanim zdążył zaprotestować. Następnego ranka, gdy tylko się obudził. Ukląkł koło łóżka i powiedział: ,,Boże nie wiem, co ja sobie wyobrażałem. Jakże się myliłem zazdroszcząc mojej żonie, że może cały dzień być w domu. Proszę, bardzo Cię proszę,czy mógłbyś to wszystko przywrócić tak jak było?” Bóg w swej nieskończonej mądrości odpowiedział: ,,Mój synu, widzę, że czegoś się nauczyłeś i bardzo chętnie bym to wszystko zamienił, tak jak było, ale musisz poczekać dziewięć miesięcy. Wczoraj w nocy zaszedłeś w ciążę”!

Z drugiej strony barykady natrafimy na przerysowany obraz matki, która widząc powrót męża wywraca dom do góry nogami, aby wzbudzić współczucie i mieć więcej czasu dla siebie:

o Boże , tata idzie!!!

Posted by Ewa Dreibrodt on 24 września 2015

Spójrzmy na fakty

W momencie kiedy rodzi się dziecko możliwych jest kilka scenariuszy:

  • mąż pracuje, a żona opiekuje się dzieckiem aż pociecha nie pójdzie do żłobka/przedszkola
  • żona pracuje, a mąż idzie na urlop tacierzyński, żeby zajmować się dzieckiem (scenariusz niezwykle rzadki)
  • mąż i żona pracują, dzieckiem opiekuje się niania/babcia/ciocia/sąsiadka/dzikie wilki

Zostawmy na chwilę drugi i trzeci scenariusz. Przyjrzyjmy się sytuacji w której to mężczyzna utrzymuje rodzinę, a kobieta zostaje w domu i rezygnuje z rozwoju zawodowego pozostając z synem/córką w domu.

Facet idzie do pracy żeby zapewnić byt rodzinie. Nie jest to forma wysublimowanej ucieczki z domu od obowiązków ale konieczność i im szybciej druga strona to zrozumie tym lepiej.

Z kolei kobieta, która opiekuje się dzieckiem nie tylko dba o rozwój malucha ale też troszczy się o dom (wyprasowana koszula w szafie zbyt szybko staje się oczywistością i tu musimy się panowie uderzyć mocno w pierś). Im szybciej facet uświadomi sobie to, że jego żona w ten sposób pracuje tym lepiej.

Proponuję abyście nigdy nie wchodzili na temat tego która praca jest bardziej wartościowa. Rozpoczynanie tego typu dyskusji jest bez sensu, bo to trochę tak jakby zapytać czy ważniejszą funkcję społeczną pełni strażak, który jeździ do pożaru czy położna przyjmująca poród. Jeden i drugi zawód jest niezwykle potrzebny i nie da się powiedzieć, który bardziej. Oba są jednakowo ważne. Koniec. Kropka.

Czas pracy i czas odpoczynku

Czytaj jeśli jesteś facetem: pracujesz pewnie określoną ilość czasu. Po szesnastej (czy o której tam kończysz) chciałbyś odpocząć. Potrzebujesz odpoczynku, żeby kolejnego dnia podejmować nowe wyzwania. Zresztą należy Ci się – zrobiłeś co było trzeba, sumiennie wypełniłeś swoje obowiązki (zastanów się czy dałeś z siebie w robocie wszystko), więc nikt nie powinien robić wyrzutów jeśli podczas wolnego czasu będziesz czytał/grał/oglądał filmy. Muszę Cię rozczarować, bo tak nie jest. W pracy i po pracy nie przestajesz być mężem i ojcem. Masz obowiązki wobec swojej żony, dziecka i domu, który razem budujecie. Podczas wykonywania obowiązków wynikających z Twojego zawodu nie pomagasz, więc powinieneś odciążyć żonę kiedy przekroczysz próg mieszkania. Zwróć uwagę czy potrzebuje odetchnąć od dziecka czy potrzebuje raczej pomocy w ogarnięciu mieszkania i zrób to co do Ciebie należy. Rozmawiaj z nią. Nie musisz zajmować się połową wszystkich obowiązków domowych – wtedy nie miałbyś zupełnie czasu dla siebie. Nie znaczy to jednak, że masz zrezygnować z wzięcia na siebie części zadań. To Twoja dodatkowa robota i bez gadania masz się za nią wziąć. Zrozumiano?

Czytaj jeśli jesteś kobietą: zajmując się dzieckiem i domem odwalasz kawał dobrej roboty. Twoja praca jest wartościowa i bardzo potrzebna, ale też trudna. Wstajesz w nocy, w ciągu dnia musisz się szarpać z humorzastym dzieckiem, które coraz rzadziej chce się przytulać i dawać buziaki, a ma coraz więcej do powiedzenia i coraz częściej ma swoje zdanie (inne od Twojego). Pamiętaj proszę, że czas który spędzasz w domu / na zakupach / placu zabaw jest czasem Twojej pracy. Jeśli go marnujesz to zachowujesz się tak jakbyś będąc na etacie zamiast realizować zlecone Ci zadania popijała kawę i przeglądała fejsa. Nie mówię, że czasami nie można odpocząć, szczególnie jeśli zostałaś wyprowadzona z równowagi i potrzebujesz odreagować. Pamiętaj jednak żeby nie stało się to Twoją codziennością. Moment powrotu męża do domu jest chwilą, kiedy najchętniej byś odpoczęła. Nie tak szybko. W momencie kiedy razem jesteście w domu nie przestajesz być żoną i matką. Od kiedy jesteście razem w domu to macie ten komfort, że możecie się zmieniać, ale nie zrzucaj wszystkiego na niego. Ustalcie pewne obowiązki i się tego trzymajcie. Z racji tego że spędzasz więcej czasu w domu weź na siebie więcej niż Twój mąż. Potraktuj to jak formę pracy. Daj mu się wykazać ale zadbaj o to żebyście mieli też czas dla siebie i czas na odpoczynek.

Wykreślanka ze słownika

Chciałbym żebyś zapomniał o pewnych zwrotach podczas waszych rozmów. Mówiąc o tym, że druga strona coś zrobiła albo czegoś zaniedbała zapomnij o słowie „zawsze” i „nigdy”. Niech z Twojego słownika znikną zwroty: „leniuchujesz w domu”, „obijasz się w pracy”, „leżysz i pachniesz w czterech ścianach, a ja tu zarabiam dla nas pieniądze”, „nigdy Cię w domu nie ma, ciągle w tej pracy siedzisz, w niczym mi nie pomagasz”. Generalizowanie nigdy nie prowadziło do niczego dobrego. Utwierdzanie w stereotypach podobnie.

Stereotypy mają coś z rzeczywistości. Zgoda, ale…

Zdaję sobie sprawę, że duży procent mężczyzn nie pomaga w domu po pracy (a w pracy też się szczególnie pracowitością nie wykazuje), a pewna część kobiet wykonuje większość prac domowych po powrocie męża do domu (aby mąż zobaczył jak pracowitą ma żonę), a w czasie kiedy go nie ma w domu odpoczywa (rzecz jasna na tyle na ile dziecko pozwala odpocząć).

Wykorzystywanie wideo/historyjek jako artylerii w walce płci może wielu śmieszyć ale w pewien sposób to programuje nasze nastawienie do siebie. Zdecydowanie lepiej byłoby, gdyby zamiast tego typu materiałów pojawiały się w sieci przystępnie podane porady jak rozmawiać ze sobą i jak zapobiegać kłótni. Może byłyby mniej śmieszne, ale pomogłyby spuścić trochę powietrza z nadętego balonika własnego ego.

Też się kłócimy

To nie tajemnica, że my też się czasami kłócimy i wydaje się nam, że nasza praca jest bardziej wartościowa aniżeli praca tej drugiej osoby. Staramy się jednak rozmawiać i mówić o swoich potrzebach. Szczera rozmowa potrafi powstrzymać przed niejedną kłótnią.

A jak już nie mamy siły to rozładowujemy atmosferę śmiechem. Ostatnio pamiętam podczas rozmowy spoważniałem i odparłem (usiłując przy tym nie parsknąć śmiechem):

– Kochanie, przecież wiesz że ja ciężko pracuję, żebyś mogła sobie kupić te wszystkie detergenty.

Mam domyślną żonę, która zrozumiała od razu ironię. Parsknęliśmy oboje :)

jwb300x300

Tekst został przygotowany w ramach akcji Mocnej Grupy Blogerów. Zachęcam Cię do dołączenia i napisania swojego tekstu z przewodnim hasłem: „wschód”, „szaro”, „jesień” i „pomarańcz”. Szczegóły poznasz tutaj.

Jeśli znalazłeś jakąś literówkę, daj mi o tym znać poprzez zaznaczenie tekstu i wciśnięcie kombinacji Ctrl+Enter.

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli dołączysz do mnie na Facebooku!

Kamil Lipiński – przedsiębiorca, bloger, projektant stron www, założyciel Mocnej Grupy Blogerów oraz człowiek, który ma wielką nadzieję na to, że można się czegoś sensownego o WordPressie dowiedzieć w 500 sekund.
Wierzący (bynajmniej nie w technologię) geek.
  • Szarą codzienność można pokolorować, jeśli obie strony będą potrafiły dostrzec to całe dobro, które wynika ze starań i pracy drugiej połówki. W tym wszystkim ważna jest rozmowa i pokazanie, że nic się samo nie zrobi.

    • To jest właśnie szalenie ważne – widzieć dobro. A ponieważ dobro jest mniej narzucające się, dlatego trzeba być szczególnie czujnym aby niczego nie przegapić.

  • Wisz co? W sumie to cieszę się, że wpis na mojej tablicy sprowokował Cię do napisania tego wpisu. Zgadzam się z tym, co napisałeś. W sumie to jako partnerzy w związku powinniśmy doceniać pracę, jaką każde z nas wykonuje i to jest chyba klucz do sukcesu. Pozdrawiam!

    • Jestem Ci wdzięczny za to, że go umieściłaś. Pewnie w niektórych przypadkach taka historia będzie otrzeźwieniem dla leniwych mężczyzn (chociaż znając naszą przekorną naturę może zadziałać mechanizm obronny i wtedy reakcja będzie odwrotnie proporcjonalna do zamierzonej). Tak czy inaczej – dziękuję :)

  • eV

    Są rzeczy, które muszą być w domu zrobione – zmywanie garów, gotowanie, odkurzanie, pranie… jeśli ktoś potrafi czerpać z tego przyjemność, to świetnie, ale nie oszukują się – mało osób chcę marnować swój czas na tego typu aktywności. Idealnie jest kiedy w przypadku gdy obie osoby za nimi nie przepadają, jest w miarę równy rozdział obowiązków – jednak to wymaga stałości życia , pracy na regularne zmiany itp. Często jest inaczej. Jedną osobą wraca po 20 i liczy na gotowy obiad, drugą wstaje o 6 i liczy na odpoczynek już o tej porze. Najważniejsze to szanować siebie nawzajem, a więc i czas drugiej osoby.

  • A my mamy wariant czwarty, oboje pracujemy w domu i zajmujemy się dziećmi po równo (ja bardziej Amonem, Krzysiek bardziej Matyldą), ja dostaję ochrzan, że nie sprzątam, Krzysiek, że nie pracuje. I tak od zawsze ;) O nic innego się raczej nie kłócimy.

    Z generalizowaniem masz rację, to nigdy nic dobrego.

    Najważniejsze to znaleźć jakąś równowagę w życiu, podzielić się obowiązkami, mądrze i sprawiedliwie, to wymaga prób, czasu i przede wszystkim chęci, ale da się. Ja gratuluję Krzyśkowi, jak ma naprawdę pracowity dzień, a on się zawsze lekko uśmiecha jak widzi, że coś sprzątam. Nie jest to idealne, ale… pracujemy nad tym, to chyba najważniejsze. (Chociaż czasem mam ochotę go ukatrupić za to, że tylko ja wymyślam dzieciom zajęcia, najgorzej teraz, jak są przeziębieni, bo plac zabaw odpada, a do tego zawsze na mojej głowie jest wymyślanie posiłków – najgorsze zajęcie, naprawdę!)

  • U mnie funkcjonuje wariant czwarty i to w chwili obecnej modyfikowany. Ja pracuję, mąż pracuje… ale, że on pracuje w systemie 24/48 więc ma więcej czasu, by ogarnąć szarą domową rzeczywistość. Teraz jest wersja modyfikowana, bo ze względów zdrowotnych koniec ciąży przebywam na zwolnieniu lekarskim. W dodatku mamy tyle komfortu, że nasz młody poszedł do przedszkola. Obowiązuje zatem sprawiedliwy podział ról, a gdy mąż jest w pracy to ja przejmuję na 24h całość obowiązków… bo inaczej się nie da. I to się sprawdza… Gorzej, gdy młody zachorzy… wtedy oboje nie potrafimy się w rzeczywistości zbyt szybko odnaleźć :D

  • Z racji tego, że na razie mieszkamy we dwie kłócimy się między sobą o to, kto ma co ogarnąć. Najczęściej przypada na Martynę, ale jak jej się znudzi to obie odpoczywamy i też jest ok. Gorzej, jak ma się swoją rodzinę i dziecko, którym trzeba się zająć :)

  • Kobiety często zapominają, że jeśli mężczyzna ma przejąć po pracy obowiązki domowe, to w ramach równouprawnienia w tym czasie powinna kobieta pracować zarobkowo ;) Tak naprawdę wtedy najlepiej razem coś zrobić – przygotować obiad (kto powiedział że powinien wjeżdżać gorący po przekroczeniu przez ojca progu domu?), zjeść go, pograć z dzieckiem w grę czy odrobić z nim wspólnie lekcje.
    ps. wczoraj ten kawał opowiadałam mężowi, który po pracy zwykł ucinać sobie drzemkę (za to ja idę wcześniej spać i on zanim nie pójdzie do łóżka – zajmuje się obudzonymi dziećmi)

  • Popatrz, a mamy pralki, samochody, zmywarki, pampersy, termomixy – a nadal trwa batalia o CZAS…

    • Sprzęty domowe się zmieniają ale człowiek się nie zmienia, a apetyt rośnie w miarę jedzenia. Im więcej mamy czasu, tym go więcej potrzebujemy.

  • Kamil, ty tak często parentingowo piszesz? Temat, który tu opisałeś jest stary jak świat. Nie ma na niego nigdy dobrej odpowiedzi. Ważny jest jednak cel – jeżeli tym celem jest wspólne życie i wychowanie dzieci, to nie ma znaczenia, kto zostaje w domu, chociaż z drugiej strony, każdy ma prawo do osobistego rozwoju. Sztuką jest znaleźć kompromis, czego wszystkim życzę.

    • To mój debiut. :) Koła nie odkryłem ale kilka faktów się połączyło i nie mogłem o tym nie napisać.

  • Bardzo fajny tekst:) zgadzam się w pełni. Wszystko polega na rozmowie i dogadaniu się. Szczególnie, że każdy ma kiedyś słabszy dzień, więc potrzebuje więcej czasu na regeneracje. Najważniejsze, aby tych dni nie było coraz więcej…:) a czas spędzony wspólnie jako rodzina – najbardziej wartościowy

  • evelabel.blogspot.com

    Pierwsze wejście i przepadłam. Zostaję na dłużej. Żeby mój mąż przeczytał i zrozumiał… niestety żeby cokolwiek w tej kwestii zmienić, muszą chcieć dwie osoby. Nie jest to proste.

    • Jestem zwolennikiem zasady: kochaj i rozmawiaj. Facet załapie i będzie wsparciem – taką mam przynajmniej nadzieję. Powodzenia!

Subscribe without commenting




Instagram

Raport o literówce

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: