Brand toster Lidl, Crocksy i Polaki cebulaki


Opinie na temat iPada Mini z Retiną


02 czerwca 2014, 20:31 | Skomentuj! | 5 923

Poza krótką przygodą z iPhonem 2 nie korzystałem właściwie z produktów firmy Apple. Postanowiłem któregoś dnia, że kupię iPada. Wybrałem wersję mini z Retiną. Nie żałuję, chociaż nie jest to sprzęt pozbawiony wad. Zacznę może od początku.

Pożegnanie z Asusem

Ostatnim moim tabletem był Asus Eee Pad Transformer ze stacją dokującą. Kupowałem go z nadzieją, że posłuży mi jako sprzęt do pisania tekstów oraz urządzenie przydatne podczas spotkań z klientami. Sprawdził się aczkolwiek nie korzystałem z niego codziennie, nie stał się podstawowym narzędziem do kanapowego przeglądania internetu. Miałem tablet ale gdyby go nie było to niewiele by się zmieniło. Używałem go co prawda sporadycznie do czytania ebooków, kilkakrotnie posłużył jako zewnętrzny dysk przenośny, sprawdził się jako urządzenie bardziej mobilne aniżeli mój 17 calowy laptop.  Sprzedałem go bez żalu.

Asusa ceniłem za dużą baterię, wejście USB oraz klawiaturę, która pozwalała na pisanie dłuższych tekstów. Zdecydowanym minusem była prędkość z jaką działał (sekundowe opóźnienie w działaniu klawiatury podłączonej do tabletu), kiepskie radzenie sobie zarządzaniem energią w trybie czuwania oraz toporność w użytkowaniu. Gdybym miał oceniać w skali od 1 do 6 postawiłbym słabą trójkę.

Nowe obgryzione jabłko

Wraz z decyzją o sprzedaży starego tabletu zacząłem się rozglądać za nowym sprzętem. Wkrótce później stałem się właścicielem iPada mini. Od kilku tygodni korzystam z niego codziennie. Tablet (o pardon, iPad) sprawdza się, kiedy nie ma się czasu przysiąść do tradycyjnego komputera. Dodatkową motywacją do jego zakupu było postanowienie przewietrzenia księgozbioru i zastąpieni go e-bookami. Może lepszy byłby Kindle w tej sytuacji, ale ponieważ potrzebowałem narzędzia w miarę uniwersalnego zdecydowałem się na iPada.

Obawiałem się że brak klawiatury będzie mi bardzo przeszkadzał. W końcu nie wymyślono w kwestii komunikacji z komputerem niczego lepszego niż fizyczna klawiatura. Okazało się, że bez fizycznej klawiatury można się obyć. Tekst który czytacie napisałem w całości na iPadzie leżąc wygodnie na kanapie. Można? Można!

System iOS okazał się intuicyjny, przesiadka z Androida przebiegała dość gładko. Bardzo mi się podobały dopracowane drobiazgi, chociażby to, że pisząc tekst i umieszczając w nim słowo zaczynające się od wielkiej litery, po jego usunięciu, w środku zdania (nie po kropce) system pamięta o tym żeby nowe słowo zacząć z wielkiej litery. Albo słownik, który podpowiada wyraz, którego po usunięciu nie podpowiada drugi raz w tym miejscu. Sprawia to wrażenie jakby iOS się mnie uczył.  Co prawda to drobiazgi, ale cieszą.

Bateria to prawdziwe mistrzostwo świata. Przy użytkowaniu „od czasu do czasu” starcza na 2-3 dni. Może mi się tylko wydaje ale sprzęt dłużej wytrzymuje na czuwaniu aniżeli Asus, który miał dwie pojemne baterie – jedną w stacji a drugą w tablecie.

Ekosystem kontra większe możliwości

Kupując produkt marki Apple wiedziałem o tym, że napotkam na rozwiązania, które mnie będą wkurzać. Wśród problemów i trudności jakie napotkałem były:

  • brak łączności poprzez Bluetooth z zewnętrznymi głośnikami. Smartfon z Androidem pozostał więc w moim przypadku domyślnym sprzętem do przesyłania muzyki do głośników. Sprawa jest ciekawa, bo przy próbie podpięcia smartfona iPad wykrywa go ale nie chce się połączyć. Tego mi najbardziej brakuje tak więc jeśli ktoś ma jakieś rozwiązanie tego problemu to chętnie posłucham.
  • po niesamowitej wygodzie w postaci tabletu z portem USB brakuje czasami tego rozwiązania
  • zewnętrzny włącznik/wyłącznik dźwięków jest świetnym rozwiązaniem tylko razi trochę brak konsekwencji w jego działaniu. Nieświadomie wyłączyłem dźwięki pierwszego dnia użytkowania. Po odpaleniu wideo na Facebooku z YouTube dźwięku nie ma, jednak jeśli otworzyłem nagranie bezpośrednio z YouTube to dźwięk był. Trochę potrwało zanim zorientowałem się, że za spontaniczne działanie dźwięku na tym urządzeniu odpowiada włączone ręcznie wyciszenie.
  • usiłowanie wysłania zdjęcia w wiadomości przy pomocy Facebooka wymaga pewnej gimnastyki. Trzeba zainstalować Messengera i przy jego pomocy wchodzić aby wysłać zdjęcie. Nie mogę z poziomu galerii wysyłać fotografii do znajomego na FB. Po prostu się nie da.
  • podobnie z wysyłaniem zdjęcia na Dropboxa. Do dziś nie wiem jak to zrobić tylko przy pomocy iPada (no dobra, już wiem, trzeba wgrywać bezpośrednio z appki Dropboxa).  W smartfonie klikam udostępnij, wybieram Dropboxa i dzieje się magia. iOS w takich chwilach nie rozumie moich potrzeb.

Niezadowolony klient?

Czy wobec tych wszystkich wad planuję pozbyć się iPada? W życiu! Korzystam z niego codziennie, piszę na nim krótsze i dłuższe teksty, czytam ebooki, słucham muzyki, gram. Nie zastąpi mi komputera ale do niektórych zadań z powodzeniem będę używał urządzenie Apple’a. Wybór wersji mini był w moim przypadku bardzo dobrym wyjściem, chociaż wiele osób usilnie mnie przekonywało do większego iPada Air. Dzięki jego mniejszej przekątnej mogę przytrzymać go stabilnie na jednej dłoni, a drugą z niego korzystać. Jednocześnie wyświetlacz 7,9” w zupełności wystarcza aby obejrzeć film na YouTube, przeczytać artykuł albo książkę.

Wszystkim którzy się wahają szczerze polecam iPada. Obserwując to co dzieje się na rynku tabletów dochodzę do wniosku – na tego typu urządzeniach oszczędzać nie warto.

Jeśli znalazłeś jakąś literówkę, daj mi o tym znać poprzez zaznaczenie tekstu i wciśnięcie kombinacji Ctrl+Enter.

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli dołączysz do mnie na Facebooku!

Kamil Lipiński – przedsiębiorca, bloger, projektant stron www, założyciel Mocnej Grupy Blogerów oraz człowiek, który ma wielką nadzieję na to, że można się czegoś sensownego o WordPressie dowiedzieć w 500 sekund.
Wierzący (bynajmniej nie w technologię) geek.

Subscribe without commenting




Instagram

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: