Dorośnij! I pozostań sobą. Czy nową książką „króla blogerów” można palić w kominku?


Noc jak dzień


28 listopada 2013, 20:27 | 4 komentarze | 4 782

Gdybym Was zapytał czy wolicie pracować/uczyć się nad ranem czy w nocy to większość zgodnie by odpowiedziała: „Poranek jest od spania, a nocą jest na tyle spokojnie, że mogę się skoncentrować na zadaniach trudniejszych”. Pewnie że możesz. Tylko jak funkcjonujesz po pracowitej nocy, kiedy kładziesz się o 3 czy 4?

Co robi statystyczny Polak w nocy? Siedzi przed TV? Na Fejsie? W pubie ze znajomymi? Pracuje? Odpoczywa? Ilu ludzi tyle sposobów na spędzanie wolnego czasu. Co statystyczny Polak powinien w nocy robić? To proste – spać.

Kilka osób zgodnie zadecydowało na mojej stronie na Facebooku, że interesuje ich temat wieczornego spędzania czasu. Od razu zacząłem się zastanawiać czego mogą oczekiwać po tym tekście. Doszedłem do wniosku, że nawet gdybym zaczął usprawiedliwiać nocnych marków, to pisałbym wbrew sobie. Chociaż i tak usiłuję przemówić tym tekstem sobie do rozsądku, bo większość wpisów na tym blogu powstaje późnym wieczorem i w środku nocy. Kto ma małe dziecko ten zrozumie :)

Dlaczego nie warto robić z nocy dnia?

  • W nocy jesteśmy u kresu naszych sił. Po całym dniu pełnym pracy, wypełnionym od rana do późnych godzin popołudniowych, ciężko wieczorem wykrzesać z siebie jeszcze trochę energii. Kiedy jesteśmy zmęczeni i siedzimy nad książką to pewnie znamy tzw. fiksacje czyli powroty do fragmentów już przeczytanych. Kiedy pracujemy do późna, wtedy głowa potrafi sama opadać – bez względu na ilość wypitej kawy.
  • Postanawiamy przespać 3-4 godz. a resztę nocy intensywnie pracujemy. Wmawiamy sobie, że kolejnego dnia będziemy w pełni gotowi do pracy od samego rana. Przy odrobinie szczęścia udaje się nam zerwać z łóżka po budziku, którego dźwięk bardziej denerwuje niż zwykle. Czy będziemy w stanie dać z siebie 100% po kilku godzinach snu? Jak będzie wyglądała nasza kolejna noc? Zapewniam was, że „zyskane” godziny będziemy musieli i tak odespać.
  • Praca do późnych godzin nocnych może i przyniesie większy zarobek (jeśli płacą Ci za nadgodziny albo prowadzisz własną działalność), ale czy zrekompensuje czas który można spędzić z bliskimi czy poświęcić na obejrzenie dobrego filmu lub skończenie książki?

Wyjątek stanowią zawody, które w swoją naturę mają wpisaną nocną pracę. Jeśli ktoś mówi, że lepiej mu się myśli w nocy, to może warto spróbować zrobić eksperyment tzn. przez tydzień codziennie kłaść się wieczorem, niedługo po zachodzie słońca i wstawać rano. Ideałem byłoby zapomnieć o budziku, ale mało kto z nas w ciągu tygodnia pracy czy nauki może sobie pozwolić na taki komfort. Po tygodniu gdy organizm przywyknie do nowego trybu – wtedy można ocenić czy faktycznie lepiej pracuje się w dzień, czy też w nocy.

A Wy, jesteście „nocnymi Markami” czy „rannymi ptaszkami”? (swoją drogą, w dobie popularności serwisów społecznościowych to pytanie ma podwójne znaczenie – zgadnijcie jakie)

Jeśli znalazłeś jakąś literówkę, daj mi o tym znać poprzez zaznaczenie tekstu i wciśnięcie kombinacji Ctrl+Enter.

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli dołączysz do mnie na Facebooku!

Kamil Lipiński – przedsiębiorca, bloger, projektant stron www, założyciel Mocnej Grupy Blogerów oraz człowiek, który ma wielką nadzieję na to, że można się czegoś sensownego o WordPressie dowiedzieć w 500 sekund.
Wierzący (bynajmniej nie w technologię) geek.
  • Tomasz Nawrot

    Zdecydowanie jestem „porannym ptaszkiem” tylko proszę bez skojarzeń ; -) Nigdy bym nie zamienił dnia na noc, bo to męczy nie tylko człowieka, ale też jego ciało. Mimo że wielokrotnie dano mi pracować na nocnej zmianie w pracy.

  • Kiedy mam do wyboru pracę w domu w dzień lub pracę w domu w nocy to zdecydowanie wybieram noc. Z jednego, bardzo ważnego powodu – dużo mniej rozproszeń i przeszkadzajek, cisza i spokój. Z tego samego powodu do pracy w biurze najlepsze są godziny poranne i wiele osób poleca przychodzenie do biura 1-2 godziny przed całą resztą pracowników.

  • Czasami MUSZĘ posiedzieć dłużej, bo jest deadline, ale generalnie o 20 wyłączam komputer, biorę prysznic i kładę się z książką (ewentualnie szkicownikiem). Już dawno sprawdziłem, że to, co wieczorem zajmuje mi 2 godziny, rano mogę zrobić w 15 minut. I to o wiele lepiej. Jeśli czas goni to na wieczór zostawiam sobie mało „umysłowe” czynności typu wyszukanie i selekcja zdjęć, jakieś proste i mało kreatywne rzeczy.

    Zauważyłem też, że w nocy dużo więcej rzeczy mnie rozprasza. Kliknę w Fejsbuczka i godzina w plecy, bo klikam bezmyślnie, oglądam i wyłączam umysł.

  • Jest 1:32… zgadnijmy kim jestem ;) Od pewnego czasu bez względu na to o której się położę i o której wstanę ok 15 muszę, ale to muszę mieć przerwo-dżemkę. Choć kwadrans ale muszę – może jestem jakimś nowym typem? Np. Trzeciośpioch? :)

Subscribe without commenting




Instagram

Raport o literówce

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: