Lista zakupów „od kuchni” Dobry blog jak dobre wino


Kominek, człowiek który został blogerem


18 września 2012, 18:34 | 8 komentarzy | 6 504

Nigdy nie lubiłem Kominka. Nikt z moich znajomych o nim nie słyszał. To człowiek z innej bajki. Jednak muszę przyznać, że książkę napisał bardzo dobrą. Niby zwykły poradnik jak pisać bloga, aby być czytanym. Piszę „niby”, bo rzeczywistości ta książka to coś więcej niż poradnik. Ale o tym później.

Może z raz albo dwa byłem na jego blogu. Wiedziałem, że istnieje – w blogosferze wszyscy się znają, choćby ze zdjęć i facebookowych wypowiedzi. Jedni są mniej wyraziści, inni swoją charyzmą wyróżniają się do tego stopnia, że nie sposób nic o nich nie słyszeć. Kominek należy do tej drugiej grupy.

Pewny siebie twardziel

Kominek na początku pisał o seksie, relacjach damsko-męskich. Używał przy tym bezpośrednich słów, nie owijał w bawełnę. Tematy wybierał takie, by przyciągały uwagę i generowały ruch na jego stronie. Był bardzo konsekwentny w swoich działaniach. Nie dbał na początku o jakość komentarzy na swoim blogu, co sprawiło, że trafiali do niego ludzie jeszcze „gorsi” od niego. Mimo późniejszej zmiany wizerunku dla wielu osób ciągle był tym samym Kominkiem z 2006 roku i przez ten pryzmat postrzegany jest w dalszym ciągu. Na całe szczęście czasami tak się w życiu zdarza, że poznawszy kogoś raz, mamy okazję za jakiś czas zweryfikować nasze przekonania i poznać go na nowo. Miałem to szczęście słuchając go podczas premiery filmu Blogersi, a teraz za pośrednictwem jego pierwszej książki.

A może konsekwentny marzyciel?

Czy twardziel pisałby ckliwą historię o tym jak jako dziecko zbudował latawiec, który miał polecieć do nieba żeby zanieść list do zmarłej matki? Pewnie nie, ale on napisał: „Latawiec”. Kominek wzbudza ambiwalentne uczucia, myślę że nie tylko we mnie. Jeśli wierzyć w to, że jako dziecko miał marzenia, które były większe od oczekiwań jego rówieśników i mimo podcinania skrzydeł potrafił o swoje zawalczyć to faktycznie jest człowiekiem sukcesu. Chciał zostać kimś wielkim, znać wpływowych ludzi, napisać książkę, trafić do hotelu na Manhattanie, zostać aktorem. Swoje marzenia zaczął realizować i część z nich zaczęła się spełniać. Co jednak jeśli historia z dzieciństwa to wymyślona pożywka dla dziennikarzy, kiedy już został sławny i trafił do mainstreamu?

W Epilogu Kominek przytacza rozmowę ze znajomym rodziny, bliżej nieznanym staruszkiem. Po namowach małego Tomcia starzec wypowiada taką oto sentencję:

Tak właśnie jest z marzeniami. Mało robimy, by je realizować, ale potrafimy doskonale oszukiwać siebie, że kiedyś je spełnimy. Życie ci minie na realizowaniu codziennych, przyziemnych spraw, aż pewnego dnia dopadnie cię starość i nagle spostrzeżesz, że wszystko, co planowałeś, nigdy się nie wydarzyło. Możesz to powiedzieć już teraz, prawda? To się nigdy nie wydarzyło. Możesz to powiedzieć już teraz, prawda? To się nigdy nie wydarzyło! Ten świat nie jest miejscem dla ludzi, których życie składa się ze złudzeń. Zapamiętaj to sobie.

Według relacji Kominka ten bezimienny starzec zmarł rok po tej rozmowie. Nie mamy możliwości zapytać go, czy to rozmowa miała kiedyś miejsce, czy była jedynie fikcją wymyśloną na potrzeby bloga (bo przecież bloger może więcej). Nie ma to znaczenia. Ważny jest sens historii opowiedzianej przez Tomka, a może przede wszystkim ładunek emocji, który jej towarzyszy.

Sposób na bloga

Można mówić o Kominku różne rzeczy, ale jednego, czego nie można mu odmówić to osiągnięcia sukcesu. Tomek Tomczyk zdobył tytuł największego polskiego blogera (czy jest nim faktycznie, to już inna sprawa) i ten tytuł pasuje do niego jak ulał. Chociażby ten argument powinien przekonać nas do sięgnięcia po jego książkę.

Z czym wam się kojarzy typowy poradnik? Bo mi z laniem wody. Pisaniem 200 stron dla samego pisania, albo prędzej – dla kasy.  W poradniku który trzymam w ręku nie ma wodolejstwa. Poradnik „Bloger” napisany jest prostym językiem. Dobrze się go czyta. Widać na jego kartach, że autor jest konsekwentny w swoich działaniach i uczy tego swoich czytelników. Pokazuje, że pisanie bloga to nie tylko przyjemność. Czasami trzeba usiąść do wpisu, kiedy nie ma pomysłów, wolałoby się spędzić czas ze znajomymi. Niekiedy komentujący wpisy tak dobijają, że chciałoby się wyjechać w Bieszczady kozy paść. Kominek ma to wszystko za sobą i proponuje w jaki sposób radzić sobie z tymi problemami. Sposobem jest wytrwałość. Niby to oczywiste, ale jeśli czytasz to i posiadasz własnego bloga to powiedz jak często dodajesz nowe wpisy? Według poradnika – raz w tygodniu to za rzadko. Najlepiej pisać co 2-3 dni (oczywiście bardzo upraszczam kominkową myśl ale mam nadzieję że autor mi wybaczy).

To właśnie Kominek. Człowiek który ma zasady i się ich trzyma. Z zawodu bloger.

PS

Znaliście go wcześniej?

Jeśli znalazłeś jakąś literówkę, daj mi o tym znać poprzez zaznaczenie tekstu i wciśnięcie kombinacji Ctrl+Enter.

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli dołączysz do mnie na Facebooku!

Kamil Lipiński – przedsiębiorca, bloger, projektant stron www, założyciel Mocnej Grupy Blogerów oraz człowiek, który ma wielką nadzieję na to, że można się czegoś sensownego o WordPressie dowiedzieć w 500 sekund.
Wierzący (bynajmniej nie w technologię) geek.

Subscribe without commenting




Instagram

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: