CSS dla fontów E-rejestracja w przychodni


Grywalizacja Pawła Tkaczyka


17 kwietnia 2012, 18:39 | 5 komentarzy | 5 952

Panie i Panowie,

Oto Paweł Tkaczyk, specjalista od budowania marki, czarodziej tłumów,  tajny agent Blizzarda w Polsce, Wszechojciec w firmie MIDEA. Oraz jego książka „Grywalizacja”, która uczy jak przenosić swoje działania marketingowe na wyższy level.

Grywalizacja mnie na samym początku zirytowała. Paweł, którego poczynania śledzę od pewnego czasu tzn.  zaproponował konkurs na swoim fanpage’u na Facebooku. A ponieważ po ostatnich moich wpisach zapewne zauważyliście, że słynę ze startowania w różnych konkursach, dlatego spróbowałem sił u Pawła. Proponował on fragment książki „Zakamarki Marki” lub „Grywalizacja”. Warunkiem było udostępnienie statusu oraz zachęcenie 3 osób, żeby polubiły fanpage. Tak też zrobiłem po czym okazało się, że nikt nie wygrał, bo cel nie został osiągnięty (fanpage nie osiągnął pewnego poziomu lajkersów). Zasady moim zdaniem nie były do końca określone.

Zostawmy jednak dawne uprzedzenia. Paweł na tablicy „Grywalizacji” promował swoją nową książkę opisując gdzie już jest, wymyślając gry (a jakże by inaczej) które miałyby zaktywizować czytelników. Udało mu się. Lekturę „Grywalizacji” mam już za sobą. Jestem w grze.

Grywalizacja – przykrywka dla graczy czy przyszłość marketingu

Może na początku o tym co to jest grywalizacja. Wikipedia podpowiada:

Grywalizacja lub gryfikacja (ang. gamification) – wykorzystanie mechaniki znanej np. z gier fabularnych i komputerowych, do modyfikowania zachowań ludzi w sytuacjach niebędących grami, w celu zwiększenia zaangażowania ludzi. Technika bazuje na przyjemności, jaka płynie z pokonywania kolejnych osiągalnych wyzwań, rywalizacji, współpracy itp. Gryfikacja pozwala zaangażować ludzi do zajęć, które są zgodne z oczekiwaniami autora projektu, nawet jeśli są one uważane za nudne lub rutynowe.

Prościej mówiąc: jeśli w Twoim sklepie osiedlowym, ulubionym markecie rozdano wszystkim karty, które umożliwiają zbieranie punktów i wymienianie ich na nagrody – wiedz że coś się dzieje. Kiedy portal, który często odwiedzasz postanowił odznaczać Cię za określone działania wirtualnymi odznakami – wiedz że coś się dzieje. Jeśli na Facebooku ktoś wciągnął Cię w grę polegającą na tym, żeby jakąś grupę polubić, a następnie przekonać Twoich znajomych żeby ją polubili i udostępnili – wiedz że Tkaczyk się Tobą interesuje.

Jak potężnym narzędziem jest grywalizacja poznałem korzystając z Loktera. Przy pomocy tej aplikacji geolokalizacyjnej odkryłem ciekawy świat terenowych gier miejskich, który okazał się światem zawierającym realne profity. Czekinowanie się w różnych miejscach i zbieranie punktów, odznak, wyróżnień, wciągnęło tak bardzo, że w pewnym momencie zacząłem angażować więcej czasu i trochę pieniędzy, aby utrzymać się na prowadzeniu w wirtualnej grze. Bardzo ciekawe zjawisko, które co prawda w Polsce raczkuje, ale jeśli nie będzie przeszkód technologicznych, przypuszczam że będzie się dość dynamicznie rozwijać w najbliższych latach.

Wróćmy do książki. Paweł Tkaczyk usiłuje w 153 str. przekonać czytelnika, że grywalizacja ma zastosowanie w wielu dziedzinach. Od działań marketingowych firm, przez edukację, aż po szeroko rozumianą rekreację. Trudno nie przyznać racji komuś kto zauważa, że stopnie w szkole przestały motywować. Gdyby zamiast stopni rozdawano punkty doświadczenia oraz przydzielano dodatkowe questy, wtedy zainteresowanie pracą domową mogłoby znacznie wzrosnąć. A jeśli oprócz tego, pojawiłyby się poziomy i każdy zdobywałby tytuły, które dodawałyby prestiżu – wtedy szkoła funkcjonowałaby znacznie lepiej aniżeli obecnie.

Mam jedynie wątpliwości, czy aby autor nie poszedł za daleko wymyślając grywalizacyjne metody motywowania do stawania się lepszym człowiekiem. Podaje on przykład produkowania „pilota z ograniczeniem 5 zmian kanałów na godzinę. Chcesz więcej?” – pyta Paweł. „Kup żonie kwiaty. Czy taka gra nie uczyniłaby życia wielu ludzi lepszym?” – pisze dalej. Domyślam się, że przykład prezentowany przez autora jest mocno przejaskrawiony, jednak broniłbym się przed używaniem grywalizacji do poprawiania świata. Dawanie kwiatów moim zdaniem powinno się raczej wiązać ze spontanicznym gestem.

Grywalizacja jest ciekawą metodą aktywizacji, która faktycznie może zmienić motywacje ludzi. Jako metoda marketingowa jest grą wartą świeczki, jako technika edukacyjna jest ciekawym doświadczeniem, które można byłoby wprowadzić w kilku pilotażowych klasach. Nie widzę zaś dla grywalizacji miejsca przy poprawianiu świata. Mimo to książkę warto przeczytać, jeśli kogoś szerzej interesuje ta  tematyka.

Jeśli znalazłeś jakąś literówkę, daj mi o tym znać poprzez zaznaczenie tekstu i wciśnięcie kombinacji Ctrl+Enter.

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli dołączysz do mnie na Facebooku!

Kamil Lipiński – przedsiębiorca, bloger, projektant stron www, założyciel Mocnej Grupy Blogerów oraz człowiek, który ma wielką nadzieję na to, że można się czegoś sensownego o WordPressie dowiedzieć w 500 sekund.
Wierzący (bynajmniej nie w technologię) geek.
  • Kuba Semerda

    Kamilu, recenzja sympatyczna, ale chyba bardzo subiektywna. Nie jestem przekonany, że zajmujesz się grywalizacją/gamifikacją na codzień, natomiast wydajesz bardzo silny osąd właśnie co do niej – a nie do książki. Abyś przekonał się, że granie może poprawić świat chciałbym abyś wrócił do przykładu agencji DARPA, a także obejrzał prezentację TED pani Jane McGonigal http://goo.gl/zDqV8 . Gamifikacja nie tylko może zmienić świat, ale już go zmienia! pozdrawiam serdecznie.

  • Dzięki za komentarz. Widziałem prezentację Pani Jane McGonigal z TED-a (Paweł wspominał o niej w książce). Faktycznie opowiada z pasją, jednak mimo to uważam, że przydatność gamifikacji przy poprawianiu świata jest mocno „nadmuchana”. Nie mam wątpliwości, że te mechanizmy mogą się okazać pomocne w osiągnięciu określonego celu. Dobrym przykładem dobrego zastosowania grywalizacji jest fińska Biblioteka Narodowa usprawniająca proces digitalizacji przy pomocy prostej gry (http://ekulczycki.pl/warsztat_badacza/grywalizacja-w-bibliotece-digitalizacja-a-kret/). Takie działania są jak najbardziej dobre, ale zrezygnowałbym z „mesjanistycznego” tonu podczas opowiadania o tej metodzie.

  • Dzięki za recenzję :)

    Co do Twoich wątpliwości: grywalizacja *jest* używana do motywowania nas, byśmy stali się lepszymi ludźmi. Aplikacje takie jak Chore Wars czy Epic Win próbują za pomocą gier przekonać nas do czynności, o których *wiemy*, że powinniśmy je robić, ale i tak nam się nie chce. Wiesz przecież, że sprzątanie, zdrowe odżywianie czy oszczędzanie na emeryturę jest dla Ciebie dobre. Problem w tym, że wiedza to nie wszystko. Często nam się po prostu nie chce. I tu motywacja może nam naprawdę pomóc.

    • alw

      Pawle stwierdzasz autorytatywnie „Wiesz przecież, że sprzątanie, zdrowe odżywianie czy oszczędzanie na emeryturę jest dla Ciebie dobre.” – a na jakiej podstawie? i czy tak jest w każdym przypadku? i czy ta akurat wiedza ma jedną tylko stronę medalu? Jak twierdzą niektórzy motywować mędrcy możemy się na różne sposoby, nie koniecznie pogrywaniem.

  • Andrzeju, a nie jest?

Subscribe without commenting




Instagram

Raport o literówce

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: