Długi weekend Zamień wady na zalety


Gotuj z Szymonem – recenzja „Holyfood” i konkurs


08 listopada 2014, 20:40 | 2 komentarze | 6 232

Nie ma przypadków. Przez ostatnie tygodnie ze znajomymi odmieniliśmy nazwisko Hołownia przez wszystkie możliwe przypadki. Mogłem się spodziewać, że w związku z tym wkrótce przeczytam Jego nową książkę: „Holyfood”. Jeśli jesteś ciekawy jak Szymon sprawdził się w kuchni zapraszam Cię do dalszej lektury.

Od bójki do recenzji

Kilka tygodni temu śniło mi się, że biję się z Szymonem Hołownią. Nie żartuję, serio miałem taki sen. Niewiele pamiętam ale z tyłu głowy mam przeświadczenie, że nie była to bójka do pierwszej krwi ale raczej udawane starcie. Niecałe dwa tygodnie później napisał do mnie Adrian z Wydawnictwa Znak (gorąco polecam Jego bloga – jak ogarnac.pl) i zaproponował, że prześle najnowszą książkę „Holyfood” do recenzji. Przystałem na ten pomysł, bo Hołownia to dobra „firma” i niedługo później trzymałem w ręku egzemplarz, który widzisz na zdjęciu powyżej. Tak właśnie od bójki, przez nowo rozpoczętą znajomość dotarłem do książki Szymona.

Autora osobiście poznałem ładnych kilka lat temu jeszcze za czasów studenckich w redakcji warszawskiego Gościa Niedzielnego. Odbywałem wtedy praktyki podczas których szlifowałem warsztat pisarski. Szymon akurat pojawił się udzielić wywiadu, niestety już nie pamiętam o czym. Nie ja go przeprowadzałem. Uścisnęliśmy sobie dłonie i zamieniliśmy kilka słów. Na wykłady wracałem z redakcji z poczuciem, że spotkałem kogoś kto niejednokrotnie zrobi „Boży raban” w polskim Kościele.

Nowy przepis na życiową pełnię

Kunszt kucharski to sztuka, której nie da się opanować bez praktyki. Teoretyk, który nie skalał swych rąk jakimkolwiek działaniem nie będzie dobrym kucharzem. Podobnie z życiem duchowym. Można przeczytać wszystko i wszystkich, ale jeśli nie praktykuje się wiary, nie ma w życiu miejsca na rozmowę z Bogiem czy przyjmowanie Jego sakramentów, to wcześniej czy później okaże się, że wiemy o Nim wszystko, a nie mamy z Nim relacji.

Odnoszę wrażenie, że Szymon Hołownia to praktyk, który w empiryczny sposób poznaje stworzenie i Stwórcę i co najważniejsze, potrafi swoje spostrzeżenia przedstawić w interesujący sposób. Dlatego właśnie jego książki są tak popularne. Tym razem w „Holyfood” znajdziemy bardzo osobisty zbiór praktycznych rad jak zadbać o relację z Jezusem. Od z pozoru absurdalnej zachęty do tego, by stawać przed lustrem i wymawiać z pełną powagą swoje imię i nazwisko umieszczając przed nimi przymiotnik „święty”, poprzez zachętę do uprawiania churchingu i śledzenia ludzi Kościoła, którzy mają skrajnie różne poglądy. Przepisy serwowane przez Hołownię przypominały mi ćwiczenia duchowe Ignacego Loyoli, a raczej ich uproszczoną wersję napisaną przez Guy Jonquièresa SJ. Jeśli wypaliłeś się duchowo i nie potrafisz czerpać radości z  przeżywania swojej wiary to te proste życiowe porady pomogą Ci nie tylko w codziennej modlitwie czy regularnej lekturze Ewangelii ale również w kształtowaniu Twojego charakteru.

Duchowy zastrzyk energii dla zmęczonych

Książka „Holyfood” to nie opasły tom pełen setek rad jak dobrze przeżyć życie. To książka na kilka wieczorów. Czuję że nieprzypadkowo tak szybko się kończy. Właśnie o to chodzi, żeby pozostawić niedosyt i motywować do zmiany życia. Szymon we wstępie wspomina o swoich sennych marzeniach związanych z tą publikacją. Marzy o „powstaniu sieci punktów odkarmiania duszy z logo takim jak tytuł tej książki”.

Hołownię zawsze podziwiałem za lekkie pióro i swobodę w pisaniu o Bogu i Kościele. Czytałem kilka jego książek, śledziłem nowe odcinki talk-show prowadzonego w Złotych Tarasach, niejednokrotnie natrafiałem na jego przeglądy prasy w TVN. Szymon oprócz wielu talentów ma bardzo cenną umiejętność zakorzenienia w świecie i w Bogu. Pokazuje to właściwie w każdym rozdziale. Moim zdaniem warto sięgnąć po „Holyfood” (tutaj kupisz wersję papierową, a jeśli wolisz e-booki to wejdź tu) i odwiedzić założony przez autora portal Stacja7.

Konkurs

Do wygrania jeden egzemplarz książki „Holyfood” Szymona Hołowni. Wystarczy, że wykonasz zadanie konkursowe:

Podaj swój przepis na zdrowe życie duchowe.

Odpowiedzi wraz z adresem na jaki ma zostać wysłana książka prześlij na maila: konkurs@lipinski-kamil.pl w temacie wpisując Holyfood. Spośród nadesłanych do 20 listopada wiadomości wybiorę jedną osobę do której wyślę książkę.

Jeśli znalazłeś jakąś literówkę, daj mi o tym znać poprzez zaznaczenie tekstu i wciśnięcie kombinacji Ctrl+Enter.

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli dołączysz do mnie na Facebooku!

Kamil Lipiński – przedsiębiorca, bloger, projektant stron www, założyciel Mocnej Grupy Blogerów oraz człowiek, który ma wielką nadzieję na to, że można się czegoś sensownego o WordPressie dowiedzieć w 500 sekund.
Wierzący (bynajmniej nie w technologię) geek.
  • Monika Kowalczyk

    Gdy jesteśmy w duchowym kontakcie z Bogiem, Boska energia przepływa przez naszą osobowość. Gdy kontakt ulegnie zerwaniu, nasze ciało, umysł i duch stopniowo tracą siły.
    To nie ciężka praca odbiera człowiekowi energię, lecz emocjonalny zamęt.
    Aby cieszyć się energią i mieć silną osobowość, konieczne jest zdrowe życie duchowe.
    To strach, złość, urazy z dzieciństwa wywołane błędami rodziców, wewnętrzne konflikty i obsesje, zaburzają delikatną, naturalną równowagę, powodują nadmierne zużycie sił.
    Biblia nieustannie mówi o witalności, sile i życiu. Najważniejsze jest „życie” a to znaczy siła życiowa i energia. Podsumowując to właśnie jest mój sposób na zdrowe życei duchowe.

  • Dzięki serdeczne za wszystkie zgłoszenia. Nie spodziewałem się tylu wiadomości.

    Mam dobre wieści. Książek jest nie jedna tak jak pisałem w artykule ale trzy! Wszystko dzięki Wydawnictwu Znak.

    Dobra, nie trzymam Was dłużej w niepewności. Zwyciężyli:
    – Basia z Wrocławia
    – Seweryn z Przegini
    – Iza z Otwocka

    Gratulacje! Ze zwycięzcami skontaktuję się mailowo.

Subscribe without commenting




Instagram

Raport o literówce

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: