Przewodnik Ci w ucho – miejskasciezka.pl Zintegrowany Informator Pacjenta NFZ w praktyce


„Ciągle te same gęby” czyli słów kilka o polskiej blogosferze


27 lipca 2013, 22:19 | 42 komentarze | 15 068

Znacie ich wszyscy bardzo dobrze. Te same uśmiechnięte gęby. Żyją z reklam różnych produktów. Nie, to nie bohaterzy telezakupów Mango. To gorszy plebs. Całkowicie oderwany od rzeczywistości. Blogosfera.

Piecyk – król blogerów rozpoczyna niechlubną listę. Dalej jest Maciej Budzik, Margeritta, Krzysztof o wielu nazwiskach i Paweł Kopyto. Myślę, że każdy z nich jest Ci dobrze znany. Ich twarze pojawiają się na billboardach, w prasie, telewizji. Są wszędzie. Jeśli otworzysz lodówkę to z pewnością ich tam znajdziesz. I nie masz się co łudzić – to oni wyjadają Twoje zapasy!

W związku z tym, że niektórzy potraktowali cały ten tekst w 100% serio jestem zmuszony dodać do niego hashtag #ironia. Dobrego odbioru :)

Błogosfera

Zacznijmy obrabiać tyłek największemu. Piecyka zna każdy. Znany jest przede wszystkim z tego, że opowiada jakieś kretyńskie bajeczki o latawcu i tymi ckliwymi historiami mami tysiące ludzi. Lubi podróżować (najchętniej nie za swoje pieniądze). Czasami podłechta własne ego pisząc książkę, którą zawsze sprzedaje w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy. Cenzura jaką rozciąga na swoich blogach w komentarzach zapoczątkowała wielką cenzurę internetu w Chińskiej Republice Ludowej. To jeden z niewielu blogerów, których stać na zagraniczne końcówki domen. W ostatnim oficjalnym komunikacie na swoim blogu zapowiedział, że założy bloga, tym razem z końcówką .ru

Kolejny w kolejce jest Budzik. Maciej Budzik. Znany głównie z tego, że lubi się ogrzać przy Słońcu Peru. Współpracuje z Natalią Siwiec i tym gościem, który jeździ na koniu tyłem i podrywa nasze laski. Nie rozstaje się ze swoją kamerą, którą chętnie nagrywa siebie (z rąsi albo monopoda). Najbardziej podpadł internetom tym, że jadł mięso z kangura. A fe!

Margeritta w przeciwieństwie do Budzika ogrzewała się przy Piecyku i dzięki niemu zyskała fejm. Kobieta bezwzględna. Widziałem kiedyś na YouTube jak wiąże do krzesła jakiegoś faceta. Wyłączyłem, żeby oszczędzić sobie drastycznych scen, jakie z pewnością się w dalszej części tego filmu pojawiły. Nikon jest jej ex. Kilka dni temu na swoim blogu obwieściła, że znalazła faceta, który zrobi jej wszystko. Ja tam myślę, że facet jej kit wciska.

Krzysztof jest żywym dowodem na to, że w sieci widzimy „ciągle te same gęby”. Dosłownie widzimy, bo w przeciwieństwie do całej powyższej śmietanki on jako jedyny nosi dumnie miano vlogera. Nikt nie zna jego prawdziwego nazwiska. Facet ma nie równo pod sufitem. Wystarczy, że włączycie kilka jego nagrań. Raz sprawia wrażenie dżentelmena, innym razem zachowuje się jak gimbus albo nieobliczalny maczo. Niby charakteryzacja i sposób bycia różni się u każdej z tych postaci, ale ja mam pewną teorię kiedy patrzę na te nagrania. Facet jest albo niespełna rozumu albo jest wyrachowanym vlogerem, któremu zależy na tym żeby zarabiać dodatkowo na niezorientowanych reklamodawcach nie tylko za siebie, ale za każdą postać, którą wykreował. Ogólnie cwaniak i kanciarz. W dodatku nie potrafi niczego stworzyć samodzielnie tylko ściąga pomysły zza wielkiej wody. Wspominałem już o tym, że się sprzedał pewnej sieci komórkowej, a prywatnie korzysta z innej?

Nowym odkryciem w polskiej blogosfery był Paweł Kopytko. Ponieważ nazwisko zobowiązuje, dlatego Paweł postanowił wszystko tworzyć na jedno kopyto. Wszystkie jego projekty są takie same jak u konkurencyjnych blogerów. Zero innowacyjności. W dodatku Paweł nie ma krzty dystansu do siebie i środowiska. Uznawany jest za speca od designu, a jego blog jest pusty. Jakieś tam ikonki z lewej, jakieś artykuły niby są, ale poza tym to nic tam nie ma. Autor jeszcze śmie przekonywać ludzi, żeby się nie bali przestrzeni. Nierób jeden. Uzupełniłby brakujące miejsce na swojej stronie a potem będzie innych uczył. Obecnie nie ma pomysłu na zdobywanie fanów, więc wrzuca zdjęcia kotów licząc na lajki.

Dlaczego błogosfera? To chyba jasne – blogerzy wyżej wymienieni i ich znajomi „po fachu” są chcą błogo spędzić czas. To jest najważniejsze. Nie ma znaczenia miejsce: może być Rodos, USA, Cylicja czy inna Kreta. Może być też własne mieszkanie, byle kurier z prezentami często dzwonił do drzwi.

Manifest małych żuczków

My, małe żuczki prowadzące skrupulatnie swoje blogi mamy dość. My też, choć nie mamy za wielu znajomych w agencjach reklamowych, chcemy żeby na naszych blogach pojawiły się reklamy fajnych produktów. Nie, nie wystarczy nam gratis który dostaniemy za recenzję. Czy słyszycie płacz szafiarek, które muszą z własnej kieszeni sypać monetki, żeby mieć nowy materiał (w dosłownym i przenośnym tego słowa znaczeniu) na bloga? Nie jest łatwo, oj nie jest.

Tak więc blogerzy wszystkich miast: szafiarki, technologiczni, lajfstajlowi, kulinarni – łączcie się. Stwórzmy wielką społeczność, która pokaże jak istotną częścią polskiego internetu jesteśmy. Meldujcie się w komentarzach. Niech ten artykuł będzie jak zaczyn, z którego powstanie świeży, pachnący, z chrupiącą skórką, bochen chleba.

Jeśli znalazłeś jakąś literówkę, daj mi o tym znać poprzez zaznaczenie tekstu i wciśnięcie kombinacji Ctrl+Enter.

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli dołączysz do mnie na Facebooku!

Kamil Lipiński – przedsiębiorca, bloger, projektant stron www, założyciel Mocnej Grupy Blogerów oraz człowiek, który ma wielką nadzieję na to, że można się czegoś sensownego o WordPressie dowiedzieć w 500 sekund.
Wierzący (bynajmniej nie w technologię) geek.
  • Melduję się! :)

  • Kamil Bajon

    Nie znam żadnego z nich, czy to dobrze?

    • Kamilu, to więcej niż dobrze. :)

  • Maciej Jonek

    Czy mógłbyś napisać taki tekst o mnie i o moim blogu? Taki, że jestem sprzedajny i stukam na jedno kopyto? Chciałbym.

    • Daj Pan spokój :P

      A tak serio to dobrze że napisałeś. Manifest na końcu wpisu w przeciwieństwie do całej reszty jest całkiem serio. Zrobię mały research Twojego bloga i się odezwę.

  • Maciej Jonek

    Manifest do mnie przemawia, bo ja nawet nie planuję być najsłynniejszym blogerem w internetach. Mam bardzo super odbiorców i cieszy mnie, że większość znam. Trochę siedzę w moim grajdołku, ale też czytam różne rzeczy z różnych miejsc i traktuję je jak odwiedziny u kogoś. Mam wrażenie, że miło jest na małych blogach

  • Wchodzę w to ;)

  • No Kamil! Tak trzeba! Hejtem po głowach tych nierobów ;) Czuję się zmotywowana do dalszej pracy małego żuczka- dzięki. ;)

    • ja też nic nie dostaję, ale ciekawa jestem Pani Anno czy jak zapuka kurier do drzwi z paczuszką prezentów to Pani odmówi?? Przecież nic za darmo się nie dostaje. Oni też na to pracowali.
      Ps. nie znam żadnego z wymienionych blogów ale razi mnie ogrom zazdrości, jakby to powiedziała moja siostrunia: „żal dupę ściska”

    • Portavel (bloga prowadzą 3 osoby więc przepraszam, ale nie wiem jak konkretnie się zwracać, czy per Pani, czy per Pan) cieszę się, że akurat mój komentarz został przez Pana/Panią zauważony. Widać nie piszę komentarzy do ścian ;) ale do ludzi skoro jest odzew, skoro jest i krytyka. :)
      Chciałam wyjaśnić kilka rzeczy:

      1. Znam styl pisania Kamila od bardzo, bardzo dawna i wiem kiedy traktuje on coś z nutką ironii. Wiem, że wymienionych blogerów bardzo ceni, co nie znaczy, że nie może o nich pisać z przymrużeniem oka. Od początku wiedziałam, że właśnie w tonie humorystycznym traktuje swój włąsny wpis, a świadczy o tym chociażby to jak zachęcałam na grupie „Blogerzy w akcji” na GL do włączania się do dyskusji i łączenia sił:
      http://www.goldenline.pl/forum/3325729/ciagle-te-same-geby-czyli-blogerzy-laczmy-sie/

      2. Nie wiem czy dobrze widoczne są emotikonki przy mojej wypowiedzi, które powszechnie uznawane są za wyrażenie żartu/ironii itp. W każdym razie warto brać je pod uwagę na przyszłość przy komentarzach :)

      3. Nikt nie zazdrości Kominkowi i Ekipie. Wykonali i wykonują ciężką pracę. Niektórych z nich śledzimy regularnie, niektórych mniej. Żeby to wiedzieć wystarczy poczytać więcej tekstów Kamila. Z artykułu, który jest kontynuacją tego, który właśnie komentujemy można o tym na spokojnie się dowiedzieć. Nikt z nas nie pretenduje do bycia sławnym i zajmowania miejsca ceWEBrytów. Dążymy do czegoś zupełnie innego, każdy z nas chce wykonywać swoją mrówczą pracę na swoim malutkim poletku i nie marzy o setkach tysięcy UU. Zapraszamy do współpracy :)

      4. Co do darmowych paczuszek, to może Pana/Panią zaskoczę, ale coś tam do mnie dotarło. I tak – było za darmo, bez żadnego układu, beż żadnego późniejszego wpisu na blogu. A tak wogóle, to o co chodzi, bo nie wiem jak to pytanie o paczuszki odnosi się do mojego komentarza ;)

      Pozdrawiam!

  • Hej, :) mam skromnego bloga językowego na stronie firmowej i od kilku lat bloga o języku greckim, którego planuję rozruszać. :)
    Daj znać co wymyśliłeś.

  • Kama

    No to widzę, że się rusza! ;>

  • No ja znam tylko Piecyka i pana Kopyto.
    Tylko, że dla mnie blogosfera to trochę inny klimat, w sensie, inne miejsca, inni ludzie, inne blogi i tematy ;)

    Ja osobiście głównie czytam blogi znajomych, ewentualnie Kwestia Smaku o gotowaniu, więc nie widzę tego całego hejtu, uwielbienia i innych emocji wzbudzanych przez tych „znanych” blogerów… No ale cóż.
    Sama mam problem z organizacją czasu i pisaniem na blogu, więc też nie do końca mam czas na ogarnianie blogów, które są aktualizowane częściej niż raz na miesiąc, tak naprawdę.

    Tylko powiedz mi co planujesz w ramach tego manifestu? ;D Jakieś circle-jerks? :>

  • NSZZ Blogosferni 2013 ;)

    • Lepiej powiedz Bogdan czy jesteś z nami czy przeciwko nam ;)

  • Dołączam się :)

  • Pingback: Blogerzy to nie tylko „oni”. To też my! | Kamil Lipiński – Technologia, Nowe Media, Internet -()

  • Pingback: Blogerzy to my! | Kamil Lipiński – Technologia, Nowe Media, Internet -()

  • Jestem z Wami :)

  • Pingback: Przepychanki słowne w blogosferze |()

  • A Ty nie masz przypadkiem wrażenia, że oni jednak na to zasłużyli? Że „te same gęby” siedzą w blogosferze od bardzo dawna i kiedyś też zaczynali z tego poziomu co Ty? Nie dostali wszystkiego za darmo, ale musieli na to zapracować? A Ty po prostu chcesz dostać, wziąć, coś na co zapracować jeszcze nie zdążyłeś? W żadnej pracy nie zaczynasz od stanowiska kierownika, chyba że masz głupiego ojca, który takie pozwoli Ci objąć… reszta na swoje musi zapracować. Oni też pracowali i to przez wiele lat. Taki przejaw zazdrości i krytyki świadczy tylko o tym, że wiecie, że jesteście słabi i nikt Wam nie chce płacić, że nie macie umiejętności, które ktoś mógłby docenić…

  • Dołączam się i ja, bo to ciekawy i innowacyjny manifest żuczków, na który sama pewnie bym się nie odważyła. :)

    Za pomysł kłaniam się nisko, bo aż do kostek,
    Marta

  • Pingback: manifest blogerów | Anna Dowejko-Kuklińska()

  • Napisać manifest to jedno, a wcielić go w życie – drugie. Zdajesz sobie sprawę, że nawołując „małych” do zebrania się w kupę stajesz się poniekąd ich przywódcą? Teraz ludzie oczekują od Ciebie że ich poprowadzisz. Łatwo jest napisać „łączmy się”, „stwórzmy społeczność”. No to ktoś musi zacząć to robić, jeden tekst niczego nie zmieni. I tym kimś musisz być teraz Ty, jeśli chcesz być traktowany poważnie.
    I powiem Ci szczerze – to Ci się nie uda. Obrażasz innych nie mając ku temu żadnych podstaw. Obrażasz ludzi, których znasz tylko z mediów i wiesz tylko tyle, ile napiszą media. A potem wycofujesz się twierdząc że to nie na serio. To jak ludzie mają traktować Ciebie i ten „manifest” poważnie?
    Starasz się podzielić blogosferę i to nie wygląda dobrze. Na dodatek za tym nie pójdą żadne czyny, więc tym gorzej dla Ciebie. Niech mali się łączą – jak najbardziej, ale nie dlatego że nienawidzą dużych.

    • Cześć Łukasz,

      Dzięki za komentarz. Oceniasz sytuację na podstawie tekstów, a odnośnie czynów niewiele możesz powiedzieć, bo ich na blogu (zarówno Twoim jak i moim) nie zobaczymy. Jednak dużo się dzieje tam gdzie tego nie widać – chociażby na grupie na FB.

      Mimo Twojego pesymizmu pozostajemy optymistami. Wierzymy, że skoro udało się rozruszać blogosferę to można teraz rozwinąć się w kreatywny sposób. Bez obrażania, hejtu, żółci. Nigdy jej nie było (w moich tekstach również) i mam nadzieję że nigdy nie będzie. Gdybyś wszedł na naszą grupę to okazałoby się, że dołączyli do niej normalni blogerzy, którzy chcą się rozwijać. Nie ma nienawiści do dużych. Jest wzajemny szacunek i podpatrywanie tych, którzy radzą sobie w blogosferze lepiej od nas. Wierzę, że z takiego podejścia może wyjść tylko dobro.

    • ZAZDROŚĆ to nieopłacalna forma wyrażania uczuć.
      Każdy powinien o tym pamiętać.

      Dokładnie tak, blogosfera powinna rosnąć w siłę, a podziały na lepszych i gorszych nie powinny mieć miejsca. Podziały nie wygladają dobrze.
      Dokładnie tak – łączyć się ok, ale nie dlatego, że nienawidzi się tych „dużych”.

  • Skoro jest manifest to trzeba pójść za ciosem. Powołać WKR (Wszechblogowy Komitet Rewolucyjny). Wyznaczyć towarzyszom cele, wykrystalizować program, wyznaczyć dowódców odcinków. Niech wicher Rewolucji wtargnie do zapyziałych i zgnuśniałych dworów blogosfery. Bo chleb, który upieczemy nie jest dla wszystkich. To pieczywo znoju i trudu. Niech będzie to widoczny znak na miarę naszych czasów i możliwości.

  • Pingback: Jak zarobić na blogu? | Muszkieter.IN()

  • Pingback: Manifest Sierpniowy Blogerów | Wkurza mnie…()

  • cietyjezyk

    Strasznie smutny i zgorzkniały jest ten wpis. Szkoda. Masz potencjał.

  • Martyna

    Jak dla mnie to nie jest ironia tylko ból dupy spowodowany zazdrością. Spoko, też zazdroszczę i podziwiam kiedy widzę jakie sukcesy (może przeważnie i na mikroskalę, ale jednak) odnoszą ‚ciągle te same gęby’. Zasłużyły sobie mniej lub bardziej i choćby dlatego, że się wybili, to sądzę, że należy się im trochę szacunku. :) Jest duża ilość blogerów, których popularności nie pojmuję. Ale potrafili zbudować swoją społeczność, stworzyć swoją markę i za to ich podziwiam.

  • No odważnie, nawet bardzo. Będzie wojna?

    • Oj, mam nadzieję że nie. Papież apelował o pokój. :)

  • Dołączam się do manifestu ;)

  • Pingback: Droga na skróty czyli pseudo manifest małych blogerów | Chica Mala()

  • Kamil ma dużo racji. Fakt, _niektórzy_ blogerzy ciężko zapracowali na swoją pozycję. Za to inni, również pośród wymienionych w „ekipce”, nie mają za wiele do powiedzenia, za to są promowani wszędzie i stają się ikonami blogosfery, a ja jak ich czytam – zupełnie nie wiem czemu.

    Ja nie marzę o sławie blogerskiej. Na blogu piszę bardziej „do poduszki”. Za to marzę, żeby na eventach blogosfery czy w Krakowie, czy w Gdańsku, czy we Wrocławiu, spotkać czasem kogoś, kogo jeszcze „wszędzie” nie było i autentycznie usłyszeć coś nowego.

    W związku z powyższym, manifest popieram.

  • Agnieszka Jakiel

    Tekst bomba:)! A ja chcę być jak ojciec Kominek, Paweł, Eliza – marzę o sławie blogerskiej, Śni mi się ona po nocach, w godzinach w których nie pracuje nad blogiem. Zazdrość może prowadzić do spełniania marzeń niewiele. Nie przyłączam się do manifestu.( w sumie to nie mam jeszcze oficjalnie bloga).Ale podoba mi się tutaj;)

    • Rozgość się :)
      Nie zapomnij przesłać na priv bloga jak już go założysz. Może coś będę w stanie doradzić.

  • Agnieszka Jakiel

    Sorki, nie wiem skąd tam się wzięło słówko niewiele.

  • Nie każdy zakłada bloga po to, by zarabiać. Niektórym chodzi po prostu o promocję własnego nazwiska w sieci, dobrych wynikach w Google. Zgadzam się z Tobą co do tego, że grupa blogerów „mniejszych” jest w stanie stworzyć istotną alternatywę w blogosferze. Byłoby fajnie! Trzeba jednak też docenić fakt, że ci wielcy „bogowie” polskiej blogosfery długo pracowali na swoją markę, latami budowali renomę, nasiedzieli się trochę przy tworzeniu bloga i jego sukcesywnej lokacji w sieci. Nie zmienia to jednak fakty, że po drugiej stronie mamy tych, którzy są znani z tego… że są znani?

    Możesz się odezwać. ;)

  • Mam mieszane uczucia co do tego tekstu. Jeśli to miało być zabawne, to niestety nie wyszło. Jedyne, co mi się podoba to podsumowanie, choć też nie do końca (nie każdy musi mieć znajomości). Bo co jest złego w tym, gdy ktoś konsekwentnie bloguje i zapracuje na swój sukces? To chyba nie jest aż tak straszne? :)

    • @Gogacrafts91:disqus mam te same spostrzeżenia po 3 latach. Drugi raz czegoś takiego bym nie napisał. Rewolucja nigdy niczego dobrego nie przynosi, tym bardziej że podczas rewolucji czasami ktoś jest skrócony o głowę.

Subscribe without commenting




Instagram

Raport o literówce

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: