Spam od Vectry - Kamil Lipiński

Spam od Vectry


Napisane: 11-02-2012 11:15:54 przez Kamil 9 komentarzy

Vectra przesadziła. Nigdy nie korzystałem z ich usług i mimo sterty ulotek, jakie trafiają do mojej skrzynki nie mam zamiaru nawiązywać z nimi współpracy. A zależy im bardzo, bo zdarza się, że w skrzynce po całym dniu można znaleźć nawet 4–5 ulotek. Co ciekawe każda inna.

Spam na mailu to najmniejszy problem. Większość spamu jaki trafia na nasze skrzynki (pod warunkiem posiadania dobrego filtra antyspamowego) to spam na który się zgodziliśmy. Wystarczy poszukać linku „Unsubscribe” i podziękować za współpracę. Ciężej jest ze spamem przychodzącym do naszych skrzynek pocztowych. Czy tego chcemy czy nie, po 2-3 tygodniach absencji nasza skrzynka pocztowa zapewne będzie domagać się przewietrzenia i wyrzucenia zbędnej makulatury. Co najgorsze, nie da się temu zaradzić.

Żebyśmy mieli jasność, nie wkurza mnie katalog wrzucony raz na jakiś czas do skrzynki. Nigdzie (no może za wyjątkiem Macro) nie wyrażałem zgody na otrzymywanie tej makulatury, ale skoro przychodzi to niech już będzie. Markety i centra handlowe na szczęście zachowują pewien umiar i nie wysyłają gazetek co tydzień i częściej.

Częściej niż gazetki trafiają do skrzynki ulotki. Jak dzwoni człowiek przez domofon i mówi że ma do rozrzucenia po klatce 150–200 ulotek to głupio go nie wpuszczać. Od ulotki ma jakieś 2–3 grosze, co w najlepszym wypadku daje mi 6 zł. netto za klatkę. Głupio odbierać te kilka złotych przez bezsensowny upór. Tak więc wpuszczam i pozwalam mu na ten niecny proceder. (wiem, można było to napisać mniej archaicznie, ale za używanie egzotycznych określeń mam +10 do pozycjonowania mojego bloga pod trudniejszymi hasłami ;P)

Ulotek nie lubię choć całą półkę w biurze zajmują ulotki mojej firmy, które kiedyś naprędce przygotowałem. Może dlatego ich tak nie lubię. A tak na poważnie to nie mam nic przeciwko ulotce firmy reklamującej jakiś towar lub usługę. Byleby mnie ta firma nie zasypywała tymi ulotkami – wtedy mój poziom irytacji wzrasta i szukam sposobu, jak się „odwdzięczyć” w kulturalny sposób.

Ustalone przez zwyczajną przyzwoitość granice przekroczyła tym razem Vectra. Nie wiem czy wiecie, ale w logo Vectra ma drugi tytuł: „Dajemy więcej”. Już wiem, czego więcej dają…

Minęły dwa dni od kiedy zacząłem kolekcjonować i przyglądać się bliżej ulotkom Vectry. Co się okazało:

  • w ciągu dwóch dni mam 6 ulotek Vectry, z czego 4 są zupełnie różne, a 2 bardzo podobne (jedyna różnica do kontakt do konsultanta)
  • każda ulotka zawierała rubrykę „Opiekun budynku” wraz z numerem kontaktowym do konsultanta. Okazało się, że mój blok ma 6 opiekunów. Ponieważ każdy z nich ma swój interes (i pewnie niemałą prowizję) od złowionego klienta to każdemu zależy, by to jego ulotka była na wierzchu. Tu jest najprawdopodobniej powód spamu  Vectry. Dziwię się, że firma pozwala na takie działania, które wpływają negatywnie na jej wizerunek.
  • za wyjątkiem jednej ulotki wszystkie były przygotowane bez wyczucia estetycznego. Strategia, jaką przyjęła większość designerów tych ulotek (być może była to strategia wymuszona przez zleceniodawców) to jak najwięcej treści na jak najmniejszej przestrzeni. Jedna z ulotek jest czyta, przejrzysta, przygotowana na innym papierze niż pozostałe.
  • logo Vectry na każdej z ulotek różni się detalami od siebie. Niekiedy nie są zachowane proporcje, innym razem zabrakło grafikowi logotypu w krzywych i musiał umieścić logo na tle z którym je otrzymał. Znalazłem też logo, które kolorystycznie różniło się od pozostałych. Jednym słowem – panuje tu całkowita dowolność. To również źle świadczy o firmie, którą reprezentują.
  • najlepsze hasła jakie znalazłem na ulotce Vectry to „Dzwoniąc do mnie dajesz mi pracę!!! ZADZWOŃ” oraz „Zadzwoń z tej ulotki a dostaniesz pierwsze m-ce po 1,23″. Dryń dryń. :)

Pytałem już na FB o pomysły radzenia sobie ze spamem ulotkowym. Dzięki wam mogę przebierać w propozycjach. Jedna z nich spodobała mi się najbardziej: Bartek (pozdrawiam!) zaproponował, żebym nazbierał ok. 300 i odesłał im. Co prawda odsyłać i wydawać na nich pieniędzy nie mam zamiaru, ale niewykluczone, że z pliczkiem ulotek wybiorę się do Biura Obsługi Klienta, wręczę ulotki i zapytam o to ilu opiekunów może mieć budynek i czy oni to regulują w jakiś sposób. Jeśli macie pomysł co mógłbym zamiast tego zrobić albo chcecie o coś zapytać BOK Vectry to piszcie wasze propozycje/pytania w komentarzach.

A teraz pozwólcie, że zejdę do skrzynki, bo podczas pisania tego posta ktoś zdążył już ją pewnie zapchać.

O autorze

Kamil Kamil Lipiński - Web developer & web designer. Zajmuję się projektowaniem estetycznych i funkcjonalnych witryn internetowych z zaawansowanym systemem do zarządzania treścią. Interesuję się nowymi technologiami. Szukam rozwiązań, które ułatwią codzienną pracę. Zapraszam do kontaktu.



9 odpowiedzi

  1. Radek pisze:

    Co się złościsz…
    Na Marketingu na studiach profesor nam kiedyś mówił coś takiego ( nie mogłem tego znaleźć w necie )
    20 zasad reklamy:
    1. Gdy widzisz po raz pierwszy ignorujesz

    19. gdy widzisz po raz 19 pytasz sasiada czy to ma
    20. gdy widzisz po raz 20 kupujesz, albo każesz żonie to zrobić :)
    widocznie oni twoja ukochana vektra wzieła sobie to do serca :)

    • creed pisze:

      Co innego widzieć na billboardzie, co innego tonąć w makulaturze…
      Ogólnie wydaje się, że marketingowcy muszą zrozumieć jak dużą wartością jest nienachalność reklamy. Dlatego popieram wszelkie akcje w stylu Kamila :)

  2. Seryjny pisze:

    na naprędce??

  3. Radosław pisze:

    Poświeciłem się i znalazłem!
    .człowiek który patrzy na reklamę po raz pierwszy,
    nie widzi jej.
    .Za drugim razem jej nie zauważa
    .za trzecim uświadamia sobie jej istnienie
    .za czwartym niejasno pamięta, że już to widział
    .za piątym czyta
    .za szóstym odwraca sie wyniośle
    .za siódmym czyta dokładniej i mówi „O Boże”
    .za ósmym wykrzykuje ” znowu to okropieństwo”
    .za dziewiątym zastanawia się o co tu chodzi
    .za dziesiątym postanawia spytać sąsiada czy może tego próbował
    .za jedenastym pyta , jak reklamodawcy się to opłaca
    .za dwunastym przychodzi mu do głowy, że może ta rzecz jest coś warta
    .za trzynastym myśli,że to musi być dobre
    .za czternastym pamięta, że już od dawna chciał to mieć
    .za pietnastym jest zrozpaczony, bo go na to nie stać
    .za szesnastym marzy , że pewnego dnia ją kupi
    .za siedemnastym robi na ten temat mocne postanowienie
    .za osiemnastym przeklina swoje ubóstwo
    .za dziewiętnastym starannie liczy pieniądze
    .Gdy widzi reklamę po raz dwudziesty, kupuje -albo każe żonie, żeby to zrobiła.

  4. Paweł Kamiński pisze:

    ja powiem tak jestem przedstawicielem vectry w warszawie i roznoszę po 6-7000 ulotek dziennie, podpisuje z tego dziennie srednio 2/3 umowy za 1 umowę mam 200 zł wiec przepraszam ale kazdy ma rodzine i musi ja utrzymac ja tez dostaje ulotki do skrzynki i wielkich żali nie wylewam ani do nikogo pretensj nie mam człowieku troche pomysl o innych a nie tylko o sobie.

  5. Kamil pisze:

    Witaj Paweł,
    Nie mam nic przeciwko pracownikom Vectry. Denerwuje mnie tylko nadmiar ulotek, który trafia do mojej skrzynki, mimo iż jestem przekonany, że Vectry nie będę zamawiał, bo jestem zadowolony z obecnego usługodawcy, to muszę prawie codziennie zgarniać po kilka sztuk ulotek. Gdyby każdy blok miał jednego przedstawiciela, wtedy sytuacja wyglądałaby inaczej.

    W ciągu niecałego miesiąca wybrałem ze skrzynki ok. 35 szt. ulotek. Sam powiedz – czy to nie przesada? Pomijam już sytuacje jak ktoś wrzuca 3 takie same ulotki Vectry do skrzynki. A zdarza się to znacznie częściej z tego typu ulotkami aniżeli z innymi.

    Zdania nie zmieniam, ale pragnę zauważyć, że bombardowanie makulaturą, na dłuższą metę, nie przynosi korzyści.
    Od Ciebie Pawle nie dostałem jeszcze ulotki.

  6. Paweł Kamiński pisze:

    w lipcu tego roku nasz nowy szef który przyszedł z aster (obecnie wchłonięte przez UPC) zdjął „rejonizację” która polegała na tym ze każdy z przedstawicieli miał swój sektor działania i raz na tydzień sypał ulotkę. po jego przyjściu ową rejonizację zdjęto i tak nagle 80 przedstawicieli zaczęło się zasypywać nawzajem po całej warszawie a szefostwo ma w dupie czy rozniesiesz sto czy miliard ulotek ważne zeby podpisywać umowy/ usługi bo konusy maja premie za wykonanie miesiecznej normy -1000 usług na grupę (grup jest 4 po 15 przedstawicieli) kiedyś roznosiłem raz na tydzien ulotke i był spokuj.

  7. Kamil pisze:

    Słyszałem o systemach motywacyjnych, bo kiedyś byłem na rozmowie w sprawie pracy u jakiegoś innego dostawcy usług. Nie pamiętam co to było, ale metody jakie używali akwizytorzy uważam za mocno nieetyczne (nie mówię że Ty w taki sposób działasz, po prostu wiem od środka jak to wygląda). Zresztą wasz system jest z jednej strony mniej inwazyjny (nie chodzisz od drzwi do drzwi tylko czekasz na telefon), ale z drugiej ulotek można więcej wrzucić niż zadzwonić domofonem.

    Co by bez sensu długo nie gadać – zaproponuję rozwiązanie. Większość osób roznoszących ulotki zleca to zadanie komuś innemu (być może przedstawiciele Vectry są tutaj wyjątkiem). Najlepszym wyjściem byłoby podpisanie umowy z lokalną gazetą, która do egzemplarza dołączałaby wrzutkę w postaci ulotki. Takie ulotki są znacznie lepiej przyjmowane aniżeli pocztowy spam. Nie wiem jak koszty ale myślę że mogłoby być podobnie.

Skomentuj