Sklep sklepowi nierówny czyli słów kilka o trudnym wyborze platformy e-commerce Co? My nie damy rady?! – ułuda efektu instant


Jak rozmawiać z introwertykiem – poradnik dla odważnych


02 maja 2017, 22:59 | 33 komentarze | 17 923

Czy Planeta Ziemia mogłaby się kończyć w progu Twojego mieszkania? Kontakty ze światem zewnętrznym utrzymujesz z konieczności i to tylko wtedy, gdy czegoś nie da się załatwić przez internet? Jeśli odpowiedziałeś na oba pytania twierdząco – ten tekst jest o Tobie. Kieruję go do tych wszystkich, którym przydarzy się bliskie spotkanie trzeciego stopnia z Tobą – introwertykiem.

Są pośród nas. W pracy, szkole, na studiach, w kościele i na basenie. Bywają na konferencjach, szkoleniach, kursach, najchętniej takich podczas których mogą pozostać biernymi słuchaczami. Porozumiewają się najczęściej stukając w klawiaturę lub w ekran telefonu. Unikają rozmów telefonicznych. Publiczne wystąpienia ich paraliżują. W większym gronie mówią tylko wtedy gdy muszą, a najchętniej używaliby ust tylko do jedzenia.

Introwertycy. Grupa społeczna, która tak jak każda inna ma potrzebę uczestniczenia w społeczeństwie. Różnią się tym, że realizują tę potrzebę w zupełnie inny sposób niż wszyscy. Zamiast spotykać się z ludźmi – od spotkań stronią. Nie znaczy to jednak, że nie szukają znajomości i przyjaźni. Również takiej nie na odległość.

Poniższy akapit potraktuj proszę jako instrukcję pomocną przy rozmowach z introwertykiem. Nie spodziewaj się, że każdy introwertyk będzie zachowywał się tak samo ale weź pod uwagę to, że będzie się zachowywał zdecydowanie inaczej niż Ty.

10 zdań, których nie usłyszysz od introwertyka

„Myślę o czymś w momencie naszej rozmowy? W takim razie to powiem, bo później mogę nie mieć okazji.”
Jeśli introwertyk ma okazję coś powiedzieć w towarzystwie – zazwyczaj z tej możliwości nie skorzysta. Każde słowo przez niego wypowiedziane przechodzi wcześniej test ważności. Jeśli to co miał powiedzieć nie ma znaczenia, wydaje się oczywistą oczywistością lub zostało wypowiedziane już przez kogoś i nie ubogaci rozmówcy – zazwyczaj wtedy tego typu słowa nigdy nie przejdą mu przez gardło.

„To co powiedziałeś mnie osobiście dotknęło. Powiem Ci co czuję aby nie kryć w sobie złości.”
Introwertyk reaguje milczeniem na cios. Zamiast powiedzieć otwarcie co mu leży na wątrobie – milknie. Próba wyciągnięcia z niego tego co w nim siedzi kończy się zazwyczaj tak jak wtedy, gdy szturchamy żółwia kijem. Trzeba dać mu czas, aczkolwiek warto zdawać sobie sprawę z tego, że każdy dzień zwłoki będzie dniem bliżej wielkiej eksplozji emocji z którymi introwertyk w pewnym momencie sobie nie poradzi. Nie bez przyczyny mówi się, że kiedy introwertycy wychodzą na ulice wkurzeni – wtedy jest już naprawdę źle.

„Nie wystarcza mi to, że usiądziesz obok. Powinieneś zainicjować rozmowę i zasypać mnie pytaniami, tak abym mógł na nie odpowiadać.”
Nie ma dla introwertyka nic bardziej irytującego aniżeli znajomy strzelający tematami jak z karabinu maszynowego, wymuszający swoim zachowaniem rozmowę w której narzuca swój temat. Jeśli zależy Ci na rozmowie z introwertykiem lepiej zastosuj zupełnie inną strategię – najpierw samemu się otwórz ukierunkowując rozmowę na temat, w którym Twój rozmówca będzie czuł się w miarę swobodnie. Warto pamiętać, że introwertycy są dobrymi słuchaczami i dopuszczeni do głosu okazują się szczególnie wartościowymi rozmówcami. Słuchając nas, czasem jednym zdaniem potrafią uporządkować pewne sprawy albo powiedzieć coś co będzie punktem zapalnym pomagającym Ci w podjęciu radykalnej zmiany.

„Faktycznie niewiele mówię ale w rzeczywistości jestem typem organizatora. Mam szereg propozycji i nie mogę się doczekać, kiedy je wypowiem i skonfrontuję z Twoimi oczekiwaniami.”
Introwertyk zazwyczaj nie ma konkretnego planu. Najczęściej oczekuje, że to Ty przejmiesz inicjatywę i wyjdziesz naprzeciw z konkretnymi propozycjami. Sam nie lubi wychodzić przed szereg, a jeśli mu się zdarzy – czuje się z tym bardzo nieswojo. Jednocześnie nie lubi być pomijany więc prezentując swoją inicjatywę nie zapomnij zapytać go o zdanie.

„Ponieważ jestem introwertykiem, dlatego potrzebuję tego czego mi brakuje najbardziej czyli częstego kontaktu z Tobą. Pozostaw mi możliwie jak najmniej przestrzeni do mojej własnej swobody, to w szybki sposób rozpoczniemy nowy etap naszej relacji i być może się nawet zaprzyjaźnimy.”
Nie, nie i jeszcze raz nie. Introwertycy potrzebują swobodnej przestrzeni, zarówno w relacjach międzyludzkich jak i fizycznej przestrzeni wokół siebie. Próby zmniejszania dystansu i drogi na skróty zazwyczaj prowadzą w tej konkretnej sytuacji na manowce.

„Jako introwertyk mam dziesiątki znajomych i przyjaciół, którzy chętnie korzystają z mojej wiedzy i mądrości życiowej. Nie mam prawa czuć się samotnie.”
Większość dnia introwertyk spędza sam ze sobą, nawet jeśli przebywa wśród ludzi. Nie jest to nic złego, to jego wolny wybór. Ponieważ poświęca temu co robi całą swoją energię, dlatego nie lubi być rozpraszany. Z drugiej jednak strony raz na jakiś czasu introwertyk nie pogardzi propozycją wypicia wspólnie kawy i choć podczas decyzji o spotkaniu pojawią się pewne opory to samo spotkanie może być owocne i bardzo rozwijające. Introwertyk choć może wyjść z takiego spotkania uskrzydlony to z takimi samymi oporami będzie podchodził za jakiś czas do kolejnego spotkania – ot taka introwertyczna natura.

„Dziękuję, że jesteś dla mnie wsparciem. Jestem Ci bardzo wdzięczny za przyjaźń jaką mi okazujesz.”
Ponieważ introwertyk nieczęsto mówi o swoich uczuciach, dlatego takie słowa wymagały dużego przełamania swoich wewnętrznych lęków i są prawdziwą rzadkością. Tylko bardzo głębokie relacje są nazywane przez introwertyków przyjaźnią. Introwertyk może mieć wielu znajomych (bardzo powierzchownych znajomości) ale przyjaciół będzie miał niewielu, maksymalnie jednego lub dwóch. Bardzo mi się spodobało określenie przyjaciółki mojej znajomej, która trafnie zauważyła, że „introwertyk zyskuje przyjaciela tylko w przypadku gdy jakiś życzliwy ekstrawertyk zdecyduje się go adoptować”. Ewidentnie powiedziane pół-żartem ale coś w tym jest.

„Cieszę się, że przygotowałeś dla mnie tyle niespodzianek. Odkryliśmy nową knajpę, później zabrałeś mnie na wycieczkę w okolicę, w której nigdy nie byłam, a na koniec mogłam w spróbować sił w tunelu aerodynamicznym. Ten dzień zapamiętam do końca życia.”
Zapamięta, bo tyle razy musiała się przełamywać, że gdzieś w połowie spotkania szukała przejeżdżających pustych taksówek do których mogłaby wskoczyć i uciec jak najdalej. Introwertycy nie lubią zbyt dużej dawki nowości na raz. Zazwyczaj bywają w tych samych restauracjach i preferują sprawdzone wcześniej miejsca. Nie ma w nich tak dużej ciekawości świata, jak w przypadku ekstrawertyków.

„Mój introwertyzm przeszkadza mi w prowadzeniu bloga.”
Tutaj zdania są podzielone. Z jednej strony tylko introwertyk piszący o własnych odczuciach ma tyle samo zapału aby regularnie prowadzić bloga i pisać o swoich wewnętrznych przemyśleniach. Z drugiej jednak strony ekstrawertykowi łatwiej budować społeczność wokół bloga, choć pewnie trudniej o regularność, bo może przedkładać spotkania ze znajomymi nad blogowanie.

„Nowoczesne technologie są dla mnie utrudnieniem w realizacji codziennych obowiązków.”
Spotkałem się z opinią, że zmiany jakie zachodzą w społeczeństwie utrudniają życie introwertykom. Pewnie tak jest ale z pomocą przychodzą social media, które pozwalają załatwić wiele spraw bez konieczności telefonowania i spotykania się.

Jak radzić sobie z własnym introwertyzmem?

Skoro ten wpis miał być poradnikiem dla ekstrawertyków to na pewno czytasz go Ty – introwertyku – licząc na to, że dowiesz się w jaki sposób może ktoś chcieć Cię traktować. Cieszę się, że złapałeś przynętę. Zostań jeszcze przez chwilę.

Z introwertyzmem nie ma co walczyć. Jeśli widzisz u siebie cechy introwertyka to nie jesteś nim z pewnością w 100%. Najprawdopodobniej jesteś osobą o skłonnościach introwertycznych. Nie ma w tym nic złego. Bądź sobą, nie sil się na odgrywanie roli kogoś, kim nie jesteś, a jednocześnie wypowiedz walkę swoim wadom do których jako introwertyk masz większą skłonność.

Druga sprawa – introwertyk introwertykowi nierówny. Przez to że są różne stopnie introwertyzmu niektóre osoby kwalifikujemy jako zamkniętych w sobie milczków, a inne nie. Z kolei nasi znajomi mogą mieć zupełnie inne spostrzeżenia, zależnie od ich stopnia wewnętrznego introwertyzmu. Patrząc przez ten pryzmat na typy osobowości może się okazać, że na świecie jest więcej introwertyków niż mogliśmy wcześniej przypuszczać, tym bardziej że coraz częściej introwertycy tworzą grupy i wymykają się stereotypom.

Bardzo jestem ciekaw czy – tak jak ja – masz coś z introwertyka, a jeśli tak to w jakim stopniu? Czy również uważasz, że w blogosferze jest bardzo wiele osób, które rozpoznają u siebie ten typ osobowości?

Jeśli znalazłeś jakąś literówkę, daj mi o tym znać poprzez zaznaczenie tekstu i wciśnięcie kombinacji Ctrl+Enter.

Będzie mi niezmiernie miło jeśli dołączysz do mnie na Facebooku!

O autorze

Kamil Kamil Lipiński - przedsiębiorca, bloger, projektant stron www, założyciel Mocnej Grupy Blogerów oraz 500 sekund. Wierzący (bynajmniej nie w technologię) geek.

  • Szkoda, że tego nie wiedzieli moi rodzice, znajomi, nauczyciele… Szkoda, że ja nie wiedziałem 30 lat temu, że jestem introwertykiem. Teraz do pewnego stopnia udało mi się to zwalczyć, ale i tak po dniu wśród ludzi muszę się wyciszyć w mojej samotni. A jeśli chodzi o blogowanie to właśnie uważam, że introwertycy lepiej się w tym odnajdują. My, podobnie jak ekstrawertycy, potrzebujemy ludzi i kontaktów, po prostu nie czujemy się dobrze wśród ludzi. Blogowanie czy Social Media to świetne substytuty. Można rozmawiać i udzielać się bez konieczności gadania i naruszania przestrzeni osobistej.

    BTW. Zadam Ci pracę domową. Wyobraź sobie introwertyka z zespołem Aspergera. To jest dopiero czad :)

    • Nie ma co introwertyzmu zwalczać :) Trzeba wyzbyć się wad, które introweryków szczególnie się lubią czepiać.

      • Samego introwertyzmu nie, ale jego objawy jak najbardziej (ale to przecież to samo). I nie chodzi o „czepianie się”. Gdybym ich nie zwalczył, długo bym „na swoim” nie przeżył. Ale wciąż jeśli da się coś załatwić mailowo (z klientem, w urzędzie czy gdziekolwiek) to wolę ten sposób. Nigdy nienawidziłem telefonować, teraz wiem dlaczego :)
        Do dentysty umawia mnie żona.
        Wakacje – część mailową i rezerwacyjną załatwiłem ja, część „gadaną” żona.
        Każde wyjście ze strefy komfortu to koszmar. Już chyba wiem, dlaczego od miesiąca tak okropnie się czuję.
        Generalnie myślalem, że jest lepiej niż kiedyś i faktycznie mam okresy, że spoko idę do ludzi, czasami przejmuję inicjatywę w poznawaniu nowych, kilka rady dałem się namówić na jakieś wystąpienie. Ale to chyba efekt konkretnej sytuacji i adrenaliny, kiedy nie bardzo jest czas na „spojrzenie wgłąb siebie” i działam raczej instynktownie niż rozważnie. Kiedy mam chwilę dla siebie, zaczynam panikować „po co się na to zgodziłęm” i „jak się wykręcić”.

  • Jak dla mnie to już dawno powinno być rozgraniczenie introwertyzmu i ekstrawertyzmu w zależności od tego, czy online czy normalnie w życiu. Bo ktoś może być jednym tu, drugim tam. Bo zdecydowanie są introwertycy internetowi też.

    Parę cech z introwertyka mam, bo pewnie każdy ma. Nie wychodzę z domu jak nie muszę, nie przepadam za imprezami, a przez telefon rozmawiać dosłownie nienawidzę, jednak dobrze wiem, że zdecydowanie będę należeć do grupy ekstrawertyków – jak już wyjdę do ludzi, to mi dobrze.

    Z blogowaniem – czy ja wiem, czy typ osobowości ma tu w ogóle coś do rzeczy?

    Ponieważ jestem introwertykiem, dlatego potrzebuję tego czego mi brakuje najbardziej czyli częstego kontaktu z Tobą. Pozostaw mi możliwie jak najmniej przestrzeni do mojej własnej swobody, to w szybki sposób rozpoczniemy nowy etap naszej relacji i być może się nawet zaprzyjaźnimy.

    takie zdanie odstraszyłoby chyba każdego, nie tylko introwertyka ;)

    • Wydaje mi się, że łatwiej być blogerem introwertykiem, choć zdaję sobie sprawę z tego że są w blogosferze również ekstrawertycy.

      Ciekawa sprawa z tym rozgraniczeniem na online i offline. Już chciałem się nie zgodzić ale już samo przysłowie „Kozak w necie, pi*** w świecie” nawiązuje pośrednio do tych dwóch różnych typów osobowości, które mogą się przejawiać w różnych okolicznościach.

  • Coś w tym jest. Wydaje nam się, że introwertycy są także doskonałymi organizatorami przyjęć, imprez, gdzie nie muszą tego z nikim konsultować lub mają osobę, która załatwi resztę.

    • Są dobrymi organizatorami, bo potrafią zaangażować się w podjęte zadanie w 100%.

      • Doprecyzujmy: POTRAFIMY ZAPLANOWAĆ, ale organizacja wymaga często kontaktu z ludźmi – tę część wolimy jednak oddelegować :)

        Ja na przykład zaplanowałem wakacje i zrobiłem to, co dało się zdalnie, żona zajęła się częścią wymagającą rozmowy. W sierpniu napiszę, jak wyszło :)

  • Bez czego introwertyk nie wychodzi z domu? Bez potrzeby :)
    Pozdrawiam (ekstremalny introwertyk ;)

  • Aż poczułam potrzebę wejścia na Twój post, zastanawiając się czy mogę coś jeszcze odkryć o….własnym mężu :-)) I o sobie! Oboje jesteśmy totalnymi introwertykami w chwilach, gdy możemy sobie na to pozwolić – ale czasem wychodzimy ze swoich skorup, gdy inni potrzebują nas jako ekstrawertyków.

  • Nie wiem, czy jestem introwertyczką 100% czy nie, ale jestem. Bardzo rzadko inicjuję rozmowy. Mogę odpowiadać na pytania. Wtedy się nie stresuję, że zapadnie niezręczna cisza. Uwielbiam słuchać. Kontakt z obcymi ograniczam do minimum. Póki nie ma takiej potrzeby, radzę sobie sama. :)

  • Kiedyś usłyszałem, że najlepsza jest mieszanka introwertyka z ekstrawertykiem. Lubi pogadać, ale zanim to zrobi, zastanowi się 10 razy czy rozpoczać rozmowę. Nie ma szans, aby powiedział coś głupiego.

    • Taka mieszanka ma nawet specjalną nazwę. Mówi się o nowym typie osobowości tzw. ambiwertykach. Wydaje mi się że każdy z nas jest po trochu jednym i drugim. :)

      • I tak powinno być, skrajność nigdy nie jest dobra.

      • Ale co na to poradzisz?

      • Nie rozumiem – czemu mamy cokolwiek na to radzić? Zwyczajnie rozmawiamy. Na szczęście skrajnych typów osobowości jest bardzo niewiele.

      • No właśnie nic nie poradzisz. A Marcin napisał, że „tak powinno być” odnośnie mieszanki i wypośrodkowania. Na to jednak wpływu nie masz a ja jestem właśnie tym skrajny typem i co mi się uda trochę z tym powalczyć, to zaraz wraca. Więc co? Mam się czuć gorszy, bo skrajność nie jest dobra?

      • Przepraszam, jeśli poprzez moją wypowiedź zostałeś urażony. Mówiąc o skrajności, miałem na myśli fakt, że introwertyzm potrafi skutecznie blokować osoby, które mają problemy z osiągnięciem zamierzonego celu w życiu osobistym. Znam wiele naprawdę mądrych osób, które mogły dojść dużo dalej, ale ich skłonności do zamykania się w sobie, skutecznie im w tym przeszkodziły. Właśnie o to mi chodziło. Być może wyraziłem się zbyt grubiańsko, trafniejszym określeniem będzie „introwertyzm jest trudny”. Tak, bo jest on trudny. Choć jest on także darem, z którego da się wyciągnąć mnóstwo korzyści. Wiem, bo też nim jestem. A introwertyków na świecie jest mnóstwo. Wiele osób nie potrafi z introwertyzmu skorzystać, lub po prostu nie chce.
        A obserwując twoje poczynania na blogu i czytając „słów kilka o mnie”, raczej można uznać Cię za wzór do naśladowania, niż osobę gorszą.

      • Nie czuję się urażony. Po prostu z Twojej wypowiedzi wynikałoby, że to nasz wybór. Ja się zgadzam, że skrajności są złe i doskonale wiem, jak to jest być skrajnym introwertykiem i jak to wpływa na życie. Ale powtórzę pytanie: „co na to poradzisz?”

        NIC.

        Możesz z tym walczyć, możesz nawet sprawiać wrażenie, że nie jesteś introwertykiem. Ja często sprawiam i mało kto mi wierzy, że nim jestem. Ale nikt poza mną nie wie, ile mnie to kosztuje i jak bardzo muszę to potem odreagować.

      • Polemizowałbym. Mimo intro czy ekstrawertyzmu człowiek samodzielnie wykształca sobie cechy charakteru, środowisko także ma wpływ na ich rozwój. Szkalowany ekstrawertyk także zamknie się w sobie i utraci pewność siebie. Najlepiej będzie, gdy przestaniemy zastanawiać się nad tym jacy jesteśmy, czy jesteśmy intra czy ekstra, czy wstajemy lewą czy prawą nogą i czy więcej wymawiamy spółgłosek czy samogłosek. Po prostu żyjmy. Carpe Diem.

      • Jak już napisałem, walczę, czasami mi się udaje, czasami nie. Ale to dotyczy tylko objawów. Introwertykiem jak byłem tak jestem i będę.

        Tak jak ja w samotności odreagowuję spotkania z ludźmi, tak szkalowany ekstrawertyk zamknie sie w sobie na jakiś czas, ale długo nie wytrzyma, bo będzie musiał to odreagować. Po prostu spróbuje inaczej, w innym towarzystwie.

        A jeśli chodzi o zastanawianie się nad sobą, to żałuję, że nie wiedziałem o tym 20-30 lat temu. Wtedy nie robiłbym wielu rzeczy na siłę i wbrew sobie, to tego oczekiwało otoczenie, rodzina, znajomi, nauczyciele. Mógłbym robić więcej rzeczy zgodnych z moją naturą, bez spinki i poczucia, że jestem gorszy, bo nie lubię robić tego co inni.

      • Kto wie, gdzie byłbyś teraz, gdyby Twoje życie potoczyło się inaczej… Chociaż, tak jak mówię, ktoś Cię z góry musiał dobrze prowadzić (dobra praca, żona i córeczka :)).

      • Nie narzekam na to, gdzie teraz jestem, chociaż nikt mnie nie prowadził – sam doszedłem ciężką (niestety) pracą. A gdzie bym był? Czasami się nad tym zastanawiam. Fajnie byłoby wiedzieć, co by było gdyby nasze losy potoczyły się inaczej. Oglądałeś „Efekt Motyla”? Tam jest to ciekawie pokazane.

      • Ok, zobaczę, dzięki za tytuł.

  • Ojej ja jestem tym nadskakującym ekstrawertykiem, który adoptuje. Muszę się zacząć pilnować, żeby nie gadać za dużo. Drugi Admin miniaturowej to klasyczny introwertyk, ale przy mnie zmienia się w lwa salonowego i gawędziarza, to dopiero magia! [ale gada tylko ze mną :P ]

  • Jak rozmawiać z introwertykiem? Jak najmniej;-).

  • Przeżyłem to na własnej skórze i podpisuję pod tym tekstem wszystkimi moimi koniczynami.

  • Niestety nie jestem introwertykiem, a wszelkie znaki na niebie (testy, arkusze i inne takie) mówią, że jestem zrównoważonym emocjonalnie ekstrawertykiem. ;)

    • dlaczego „niestety”?

      • Inaczej nie dałbym rady w mojej podstawowej pracy, choć wiesz po ostatnim spotkaniu, że mocno muszę się w niej kontrolować. ;)

      • Hehe. Gdybym ja nie był introwertykiem, to ostatnie spotkanie dużo lepiej bym zorganizował. Ale niestety wszystko robiłem sam. Nawet nie wiesz, ile mnie kosztowało zarezerwowanie stolika. 5 minut rozmowy przez telefon a pół dnia byłem wyczerpany.
        Dla większości ludzi to nie do pomyślenia. Dzwonią, załatwiają i nawet się nad tym nie zastanawiają. A dla mnie to zawsze wielkie przeżycie.

Subscribe without commenting




Instagram

Odwiedź profil na Instagramie

Raport o literówce

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: